-Halo?-powiedziałam odsuwając się w najbardziej tam zaciszne miejsce.
-Bella?-rozbrzmiał najbardziej mniej oczekiwany przeze mnie głos.
-Co chcesz Niall? Jestem zajęta.
-Chciałem ci powiedzieć tylko przepraszam.
-Przestań nawet już-powiedziałam.
-Bella, proszę cię posłuchaj mnie raz. Ten jedyny raz wysłuchaj mnie. Proszę-powiedział.
-Masz minutę-powiedziałam.
-Wiem, że źle zrobiłem. I wiem że mi nie wybaczysz, ale dzwonię tylko po to żeby ci powiedzieć że jesteś wyjątkową osobą. Nie strać tego.-powiedział i się rozłączyć. Wybaczałam mu już tyle razy, że kolejnego już nie będzie. Sorry ale tak się nie będziemy bawić mój drogi. Oj nieee.
Czwartek godzina 15.00
Po spotkaniu pojechałam szybko do domu przebrać się. Kiedy byłam już gotowa mogłam wyjeżdżać. Podjechałam pod O2 Arenę i podałam moją wejściówkę oczywiście VIP. Poprosiłam jeszcze Hazzę żeby załatwił mi jeszcze jedną wejściówkę dla Zendaya, która właśnie idzie w moją stronę.
-Hej! Dziękuję że mnie wzięłaś ze sobą. Dzisiaj w ogóle nie mam co robić a tak już mogę się nie nudzić.
-Haha! Dobra chodźmy na miejsca-powiedziała.
-Przepraszam!-powiedział jakiś mężczyzna łapiąc mnie za ramię.-Pani Thorne i Coleman?-zapytał.
-Tak-powiedziałyśmy równo.
-Za mną proszę-powiedział i zaczął iść korytarzem prosto a potem skręciliśmy w prawo i podeszliśmy pod jakieś drzwi.
-Tutaj jest garderoba chłopaków. Zapukajcie i wejdźcie-pokierował nas i odszedł.
-Pukaj!-rozkazała Zendaya. Zapukałam ale nie usłyszałam żadnego proszę ani nic więc weszłyśmy. Tam co zobaczyliśmy przeszły wszystkie moje myśli. Harry, Louis i blondas latali po całym pomieszczeniu w samych bokserkach a Zayn rzucał w nich popcornem. A Liam? Liam spokojnie jakby nigdy nic rozmawiał sobie przez telefon. Ocknęli się dopiero wtedy kiedy chrząknęłam.
-Bella?!-krzyknął zdziwiony Louis i rzucił się na mnie.
-Tak, tak też tęskniłam. Ale puść mnie-powiedziałam i się ode mnie odkleił. Kiedy wszyscy się przywitaliśmy chłopcy poszli się ubrać a ja odeszłam na bok bo Zendaya była zajęta rozmową z Harrym.
-Jednak przyszłaś-powiedział blondyn stojąc za mną.
-Tak...cześć-powiedziałam spuszczając głowę.
-Tęskniłem...-powiedział podchodząc do mnie.
-Niall...proszę cię-powiedziałam odpychając go lekko od siebie.
-Bella, to ja cię proszę. Jesteś wyjątkowa, pamiętasz?-upewnił się. Ja jedynie pokiwałam głową.-Chciałbym to usłyszeć z twoich pięknych ust-powiedział mi do ucha.
-Pa pamiętam-powiedziałam a wręcz wyjęczałam, kiedy zaczął robić mi mały masaż.
-Właśnie to chciałem usłyszeć-uśmiechnął się.
-Ubierz się-złapałam go za tors i obróciłam w stronę wieszaka z ubraniami.
-Zaraz wrócę-powiedział i poszedł z ubraniami do łazienki. Ja usiadłam na kanapie wkładając twarz między dłonie. Nie mogę uwierzyć. Nie mogę uwierzyć, że jest obok mnie taki wspaniały chłopak. Ughhh ale nie chcę...Nie wiem nawet dlaczego.
-Już jestem-powiedział siadając na przeciwko mnie na jednym z foteli.
-Więc...
-Więc?-zapytał powtarzając za mną.
-O której zaczynacie koncert?
-Za 10 minut-powiedział.-A ty będziesz na całym czy jedziesz gdzieś jeszcze?-zapytał
-Nie wiem jeszcze...-usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Przepraszam, muszę odebrać-powiedziałam dając mu całusa w policzek.
-Tak Annabelle?
-Gdzie jesteś?-zapytała zdenerwowana.
-Na koncercie a coś się stało?-zapytałam.
-Tak. Musisz natychmiast tutaj przyjechać.
-Co jest?-powiedziałam głośno, a Niall spojrzał na mnie i ruchem ust zapytał czy wszystko ok.
-Mamy mały problem. Pamiętasz kobietę, która kiedyś była u ciebie taka Elizabeth Benett, pamiętasz?
-Tak, tak. Mów dalej.
-Więc ona chciała materiału prawda. I ona chce go za godzinę. I zdjęcia.
-Na jaki temat?
-Nie pamiętam, ale ty go miałaś mieć. A zdjęcia też są. Ale to nie jest największy problem.
-Co?
-Problem jest z tym, że musisz jej to dostarczyć do jakiegoś miasta oddalonego o 200 km.
-Że co?!-krzyknęłam tak głośno że tu gdzie stałam wleciał do połowy ubrany Harry.
-Tak...sorry.
-Dobra już jadę do biura.-powiedziałam i się rozłączyłam.
-Co się stało?-zapytał Niall.
-Przepraszam cię bardzo ale muszę jechać dostarczyć materiał dla jakiejś kobiety. Przepraszam!
-Dobra...leć-powiedział smutny. Pożegnałam się z resztą i pojechałam najszybciej jak mogłam do LAM'u.
Bella Thorne to znana na cały świat światowa dziennikarka i redaktorka. Vogue i Lisa's TV to dla niej cały świat. Całe życie. Ale czy po odmowie jednej propozycji zmieni się jej życie? Oj bardzo się zmieni! Zmieni poglądy na świat i na siebie. Upadki zawsze uodparniają ludzi...Ją również. Z uroczej i wrażliwej dziewczyny po osobę mającą serce z kamienia i twardą kobietę. To ta dziewczyna będzie rządzić światem! Kiedy pozna 5 zwariowanych chłopców również się zmieni...
Strony
▼
piątek, 31 października 2014
czwartek, 30 października 2014
rozdział 13
-Harry!-krzyknął Louis.
-Co?!-odkrzyknął z kuchni.
-Leci wywiad z Bellą-powiedziałem.
-To włączaj ja zaraz przyjdę tylko umyję ręce.-powiedział.
Włączyłem i już była połowa wywiadu.
-Jak osiągnęłaś to co teraz robisz?-zapytał
-Moje osiągnięcie tego celu było bardzo ciekawe. Kiedy usłyszałam, że Vogue szuka nowych, młodych redaktorów zgłosiłam się. I mnie przyjęli.
-A po tym, kiedy odeszłaś stamtąd?
-Kiedy miałam wystarczającą sumę pieniędzy kupiłam budynek, odnowiłam i jest!
-Co oglądacie?-zapytał wchodząc do salonu Niall.
-Ciiii-uciszyli go.
-Wywiad z Bellą.-powiedziałem cicho.
-Ciekawa historia. Teraz pytania o życiu. Co robić żeby osiągnąć swój wymarzony cel?
-Trzeba zawsze w to wierzyć. Ponieważ jeśli człowiek w to nie wierzy, nie osiągnie tego. Ja od zawsze marzyłam, żeby być kimś ważnym. Ale to ludzie stawiają sobie nawzajem wyzwania zapominając, że to nie oni o tym decydują tylko ta osoba. Kiedy chcesz coś osiągnąć musisz zawsze skakać w przepaść i budować po drodze skrzydła żeby te marzenia się utrzymały.
-Dziękujemy za tak mądre słowa. A co możesz poradzić innym żeby spełniali swoje marzenia?
-Musicie najpierw marzyć, potem robić i znów marzyć. Marzenia ma każdy człowiek, nie tylko małe dziecko. Nie pytajcie się innych czy możecie-róbcie to, co podpowiada wam serce. Ale i również rozum.
-I ostatnie pytanie. Czego najbardziej żałujesz?
-Ehh. Trudne pytanie. Ale myślę, że najbardziej żałuję tego że się zmieniłam. Że nie jestem taka, jak inni chcieli żebym była. No ale przepraszam. Albo mnie kochacie czy tam lubicie taką jaką jestem teraz albo nie akceptujecie mnie taką jaką chcielibyście żebym była. Nie jestem aniołem czy wróżką żeby spełniać życzenia. Sorry.
-Dziękujemy ci bardzo Bella!
-Ja również do zobaczenia!
Kiedy skończyłam wywiad zrobiliśmy sobie razem zdjęcie i mogłam jechać do domu. Dzisiaj nie miałam już co innego robić więc poszłam spać.
Następnego dnia obudziłam się z myślą, że spóźniłam się na spotkanie lecz dzisiaj jest wtorek a nie czwartek. I całe szczęście. Dzisiaj mam akurat wolne. Leniwie oczywiście poszłam się ubrać. Wczoraj jeszcze przed wywiadem zadzwoniła do mnie Annabelle z pytaniem o wyjście z nią na Coachelle*. Więc za dwie godziny mam być już gotowa. Zjadłam lekkie śniadanie i zasiadłam przed telewizorem. Usłyszałam dzwonek telefonu.
-Halo?-zapytałam nie patrząc kto dzwoni.
-Bella! Hej!-powiedział Harry.
-Harry! Cześć jak tam?
-Dobrze. Oglądaliśmy twój wczorajszy wywiad. Był mega!-pogratulował mi.
-Dziękuję ci. A jak tam chłopcy?-zapytałam.
-Świetnie! Dzisiaj mamy koncert ale akurat jutro wolne. A ty? Co dzisiaj robisz?
-Idę na Coachelle-pochwaliłam się.
-Aaaa. Mam pytanie.
-Mów.
-Czy nie mogłabyś przyjechać na koncert?
-Kiedy i gdzie?
-W Londynie za 3 dni. Bo dzisiaj gramy koncerty w Irlandii a za 3 dni jesteśmy z powrotem w Londynie.
-Zastanowię się, dobrze?
-Dobrze-powiedział szczęśliwy.
-Ale teraz muszę już iść się ubrać, paaa.
-Cześć!-rozłączyłam się i pognałam na górę. Ubrałam się i mogłam wychodzić.
Jest super! Atmosfera jest mega! Poznałam kilka gwiazd na przykład siostry Jenner i Selene Gomez.
-Co?!-odkrzyknął z kuchni.
-Leci wywiad z Bellą-powiedziałem.
-To włączaj ja zaraz przyjdę tylko umyję ręce.-powiedział.
Włączyłem i już była połowa wywiadu.
-Jak osiągnęłaś to co teraz robisz?-zapytał
-Moje osiągnięcie tego celu było bardzo ciekawe. Kiedy usłyszałam, że Vogue szuka nowych, młodych redaktorów zgłosiłam się. I mnie przyjęli.
-A po tym, kiedy odeszłaś stamtąd?
-Kiedy miałam wystarczającą sumę pieniędzy kupiłam budynek, odnowiłam i jest!
-Co oglądacie?-zapytał wchodząc do salonu Niall.
-Ciiii-uciszyli go.
-Wywiad z Bellą.-powiedziałem cicho.
-Ciekawa historia. Teraz pytania o życiu. Co robić żeby osiągnąć swój wymarzony cel?
-Trzeba zawsze w to wierzyć. Ponieważ jeśli człowiek w to nie wierzy, nie osiągnie tego. Ja od zawsze marzyłam, żeby być kimś ważnym. Ale to ludzie stawiają sobie nawzajem wyzwania zapominając, że to nie oni o tym decydują tylko ta osoba. Kiedy chcesz coś osiągnąć musisz zawsze skakać w przepaść i budować po drodze skrzydła żeby te marzenia się utrzymały.
-Dziękujemy za tak mądre słowa. A co możesz poradzić innym żeby spełniali swoje marzenia?
-Musicie najpierw marzyć, potem robić i znów marzyć. Marzenia ma każdy człowiek, nie tylko małe dziecko. Nie pytajcie się innych czy możecie-róbcie to, co podpowiada wam serce. Ale i również rozum.
-I ostatnie pytanie. Czego najbardziej żałujesz?
-Ehh. Trudne pytanie. Ale myślę, że najbardziej żałuję tego że się zmieniłam. Że nie jestem taka, jak inni chcieli żebym była. No ale przepraszam. Albo mnie kochacie czy tam lubicie taką jaką jestem teraz albo nie akceptujecie mnie taką jaką chcielibyście żebym była. Nie jestem aniołem czy wróżką żeby spełniać życzenia. Sorry.
-Dziękujemy ci bardzo Bella!
-Ja również do zobaczenia!
Kiedy skończyłam wywiad zrobiliśmy sobie razem zdjęcie i mogłam jechać do domu. Dzisiaj nie miałam już co innego robić więc poszłam spać.
Następnego dnia obudziłam się z myślą, że spóźniłam się na spotkanie lecz dzisiaj jest wtorek a nie czwartek. I całe szczęście. Dzisiaj mam akurat wolne. Leniwie oczywiście poszłam się ubrać. Wczoraj jeszcze przed wywiadem zadzwoniła do mnie Annabelle z pytaniem o wyjście z nią na Coachelle*. Więc za dwie godziny mam być już gotowa. Zjadłam lekkie śniadanie i zasiadłam przed telewizorem. Usłyszałam dzwonek telefonu.
-Halo?-zapytałam nie patrząc kto dzwoni.
-Bella! Hej!-powiedział Harry.
-Harry! Cześć jak tam?
-Dobrze. Oglądaliśmy twój wczorajszy wywiad. Był mega!-pogratulował mi.
-Dziękuję ci. A jak tam chłopcy?-zapytałam.
-Świetnie! Dzisiaj mamy koncert ale akurat jutro wolne. A ty? Co dzisiaj robisz?
-Idę na Coachelle-pochwaliłam się.
-Aaaa. Mam pytanie.
-Mów.
-Czy nie mogłabyś przyjechać na koncert?
-Kiedy i gdzie?
-W Londynie za 3 dni. Bo dzisiaj gramy koncerty w Irlandii a za 3 dni jesteśmy z powrotem w Londynie.
-Zastanowię się, dobrze?
-Dobrze-powiedział szczęśliwy.
-Ale teraz muszę już iść się ubrać, paaa.
-Cześć!-rozłączyłam się i pognałam na górę. Ubrałam się i mogłam wychodzić.
Jest super! Atmosfera jest mega! Poznałam kilka gwiazd na przykład siostry Jenner i Selene Gomez.
Oczywiście coś, przepraszam! Raczej KTOŚ musiał ją popsuć.
*Coachella-jest to festiwal muzyczny coroczny, odbywa się w lecie w mieście w Kalifornii w Coachelli.
środa, 29 października 2014
rozdział 12
Dzisiaj jesteśmy już w Afryce. Wczoraj spotkałam się z Abi. Przemiła dziewczynka! Przekazałam właśnie pieniądze na tamtejsze rodziny. Dzisiaj jestem z Ann w tamtejszym zoo. Mam super zdjęcie ze słoniem!
Ale niestety jutro rano wyjeżdżamy a już jest wieczór. Chciałabym jeszcze tutaj kiedyś wrócić.
Rano obudziłam się o 5 i szybko spakowałam jeszcze rzeczy, które były na wierzchu.
I razem z Annabelle pojechałam na tamtejsze malutkie lotnisko. I wracamy do deszczowego Londynu! Chłopcy są dalej w trasie. Wczoraj wylecieli. Nawet się ze mną nie pożegnali...
W Londynie byłyśmy po 6 godzinach. Pożegnałyśmy się i rozjechałyśmy się do swoich domów. Do domu wpadałam jak torpeda i pobiegłam na kanapę się położyć. Jutro praca...
Wstałam jak zwykle o 5 i jak zwykle poszłam się ubrać. Zjadłam śniadanie w postaci kawy i kanapki i szybko pojechałam do pracy. Dzisiaj jadę na sesję a potem na wywiad.
-Hej! Jak tam? Wyspana?-zapytałam Annabelle.
-Taaaa-ziewnęła a ja się zaśmiałam.
-Oj... dobra ja idę do biura.
-Pa!
-Pa!-usiadłam przed komputerem i zaczęłam pisać już nowy temat na magazyn. Kiedy napisałam połowę i była taka godzina że czas się zbierać wyszłam do samochodu a stamtąd pojechałam do studia. Tam dali ubrania, w które mam się przebrać i zaczęła się sesja. Zdjęcia wyszły super ale to dopiero ukaże się w gazecie z moim wywiadem który zaraz jadę zrobić. Musiałam się szybko przebrać w garderobie, która została mi przydzielona. Ubrałam kusą czerwoną sukienkę a do tego cieliste szpilki. Włosy rozpuściłam a usta jedynie pomalowałam czerwoną szminką i byłam gotowa! Kiedy jakiś mężczyzna powiedział, że już wchodzę-weszłam i się zaczęło.
-Dzień dobry Bella!-powiedział Ryan McDry.
-Cześć!-powiedziałam uśmiechnięta.
-Jak tam? Jak twoja kariera dziennikarki?-zapytał
-Dobrze. Robimy nowe materiały i sesje. Jest super.
-Dobrze. A jak tam twoje sprawy miłosne?-zapytał
-Nie mam nikogo.
-Na razie czy na zawsze?-uśmiechnął się.
-Myślę, że na zawsze.-odpowiedziałam.
-Dobrze. Więc mamy pytania od fanów.-i na wielkim ekranie pojawiło się pierwsze pytanie.-Od Kelly. Niall Horan czy Jistin Bieber?
-Emm Niall Horan-powiedziałam
-Jessica. Spaghetti czy pizza?
-Pizza!-zaśmiałam się.
-Alex. One Direction czy The Wanted?
-One Direction.
-To tyle od fanów. Chciałbym ci zadać jeszcze kilka pytań.-zaczął-Czy jesteś szczęśliwa?
-Każdy człowiek ma takie momenty, że nie zawsze jest szczęśliwy, ale otaczają go tacy ludzie że w końcu zmusi się na lekki uśmiech. Taką osobą właśnie jestem ja. W życiu nie jest najważniejsza miłość, pieniądze czy sława, lecz szczęście. To ono jest kluczem do sukcesu.
-Dobrze. Jakie było twoje największe marzenie?
-Hmmm...nie pamiętam. Ale myślę, że było to aktorstwo. Wiem, że to dziwne że jestem dziennikarką a nie aktorką, ale sprawy rodzinne się pokomplikowały i nie mogłam ich spełniać niestety. Kiedyś miałam na suficie gwiazdy jako małe lampki i na środku napis: ,, To ty jesteś gwiazdą. Gdy to zapomnisz, ona przestanie świecić..." Słowa jak słowa, ale nigdy nie zapomniałam tego...
wtorek, 28 października 2014
rozdział 11
Dzisiaj lecę do Brazylii. Ni mogę się już doczekać!
Kiedy szybko wstałam poszłam się ubrać. Chłopcy wyjeżdżają w 2 miesięczną podróż za 3 dni. Ja nie wiem jak sama wytrzymam. Zjadłam śniadanie i pojechałam na lotnisko gdzie miałam się spotkać z Annabelle.
-Cześć!
-Hej, idziemy na odprawę?-zapytałam
-Tak. Więc kiedy wracamy?
-Myślę że to wszystko zajmie nam tydzień jak nie więcej. Ale jak coś wrócimy szybciej.
-Tak, ja i tak jeszcze muszę skserować umowy.-powiedziała i stanęłyśmy przy odprawie. Bagaże dałyśmy na taśmę a same poszłyśmy na samolot.
Na moje szczęście było to pierwszy samolot i nie musiałyśmy na niego czekać. Wsiadłyśmy i usiadłyśmy na swoich miejscach. Ja siedziałam sama i Ann też. Tak mi się chciało spać, że zasnęłam.
Śnił mi się Niall. Że byliśmy razem...ale i tak to tylko sen.
-Bella! Bella! Obudź się-mówiła Annabelle szturchając mnie łokciem.
-Co?-zapytałam zaspana.
-Jesteśmy już. Przespałaś cały lot.
-Co? Tak szybko?
-Tak. Przespałaś cały lot! Ale teraz nie mamy czasu na pogawędki. Musimy iść po walizki.
-Dobrze.-wstałyśmy żegnając się z załogą samolotu. Poszłyśmy po walizki a stamtąd od razu pojechałyśmy najbliższą taksówką do naszego hotelu.
Miałyśmy osobne pokoje żeby mieć trochę prywatności. Jutro chcę odwiedzić Emmę, a dzisiaj chcę odpocząć i zrelaksować się. Rozpakowałam się i poszłam do łazienki do wanny.
Przesiedziałam tam godzinę bo woda już była zimna. Ubrałam się w krótkie szorty, crop topa i moje kochane białe conversy.
I razem z Ann poszłyśmy na miasto. Dużo osób znało mnie tu i robiłam sobie zdjęcia. Poszłyśmy najpierw coś zjeść a potem coś pozwiedzać.
Kiedy wróciłyśmy do hotelu był już wieczór. Poszłyśmy do hotelowej restauracji na kolacje i do łóżka spać.
Rano obudziłam się wreszcie wyspana co się bardzo rzadko zdarza i poszłam się szybko ubrać i poszłam po Annabelle i poszłyśmy na śniadanie.
Ann została w hotelu a ja pojechałam z adres podany w liście Emmy.
Kiedy po jakiejś godzinie poszukiwań znalazłam zapukałam do niewielkiego domu rodzinnego.
Otworzyła mi drzwi kobieta średniego wzrostu i wieku.
-Dzień dobry. Czy pani jest mamą Emmy Vey?
-Tak. A pani jest?
-Mamo! Kto przyszedł?-w tle usłyszałam krzyk dziewczynki. Obok kobiety stanął wózek a na nim wysoka dziewczyna o blond włosach.
-Bella Thorne? O matko nie wierzę!
-Cześć! Przyjechałam najszybciej jak mogłam po twoim liście do mnie-powiedziałam lekko ją przytulając żeby nic się jej nie stało.
-Ah! To pani jest tą kobietą do której Emma wysłała masę listów! Poznaję panią!-powiedziała mama
-Bella. Może wyjdziemy na podwórko?
-Jasne! Chodźmy!-krzyknęła zachwycona dziewczynka.
Przesiedziałam z nią masę czasu że aż się wieczór zrobił! Ale było warto! Chciałabym kiedyś utworzyć szkołę dla chorych dzieci i na wózkach. Tak jak właśnie Emma.
Kiedy wróciłam do pokoju padłam na łóżko ze zmęczenia. Bez przebierania się poszłam spać.
Dzisiaj jest straaaasznie krótki. Przepraszam również za moją długą nieobecność.
Kiedy szybko wstałam poszłam się ubrać. Chłopcy wyjeżdżają w 2 miesięczną podróż za 3 dni. Ja nie wiem jak sama wytrzymam. Zjadłam śniadanie i pojechałam na lotnisko gdzie miałam się spotkać z Annabelle.
-Cześć!
-Hej, idziemy na odprawę?-zapytałam
-Tak. Więc kiedy wracamy?
-Myślę że to wszystko zajmie nam tydzień jak nie więcej. Ale jak coś wrócimy szybciej.
-Tak, ja i tak jeszcze muszę skserować umowy.-powiedziała i stanęłyśmy przy odprawie. Bagaże dałyśmy na taśmę a same poszłyśmy na samolot.
Na moje szczęście było to pierwszy samolot i nie musiałyśmy na niego czekać. Wsiadłyśmy i usiadłyśmy na swoich miejscach. Ja siedziałam sama i Ann też. Tak mi się chciało spać, że zasnęłam.
Śnił mi się Niall. Że byliśmy razem...ale i tak to tylko sen.
-Bella! Bella! Obudź się-mówiła Annabelle szturchając mnie łokciem.
-Co?-zapytałam zaspana.
-Jesteśmy już. Przespałaś cały lot.
-Co? Tak szybko?
-Tak. Przespałaś cały lot! Ale teraz nie mamy czasu na pogawędki. Musimy iść po walizki.
-Dobrze.-wstałyśmy żegnając się z załogą samolotu. Poszłyśmy po walizki a stamtąd od razu pojechałyśmy najbliższą taksówką do naszego hotelu.
Miałyśmy osobne pokoje żeby mieć trochę prywatności. Jutro chcę odwiedzić Emmę, a dzisiaj chcę odpocząć i zrelaksować się. Rozpakowałam się i poszłam do łazienki do wanny.
Przesiedziałam tam godzinę bo woda już była zimna. Ubrałam się w krótkie szorty, crop topa i moje kochane białe conversy.
I razem z Ann poszłyśmy na miasto. Dużo osób znało mnie tu i robiłam sobie zdjęcia. Poszłyśmy najpierw coś zjeść a potem coś pozwiedzać.
Kiedy wróciłyśmy do hotelu był już wieczór. Poszłyśmy do hotelowej restauracji na kolacje i do łóżka spać.
Rano obudziłam się wreszcie wyspana co się bardzo rzadko zdarza i poszłam się szybko ubrać i poszłam po Annabelle i poszłyśmy na śniadanie.
Ann została w hotelu a ja pojechałam z adres podany w liście Emmy.
Kiedy po jakiejś godzinie poszukiwań znalazłam zapukałam do niewielkiego domu rodzinnego.
Otworzyła mi drzwi kobieta średniego wzrostu i wieku.
-Dzień dobry. Czy pani jest mamą Emmy Vey?
-Tak. A pani jest?
-Mamo! Kto przyszedł?-w tle usłyszałam krzyk dziewczynki. Obok kobiety stanął wózek a na nim wysoka dziewczyna o blond włosach.
-Bella Thorne? O matko nie wierzę!
-Cześć! Przyjechałam najszybciej jak mogłam po twoim liście do mnie-powiedziałam lekko ją przytulając żeby nic się jej nie stało.
-Ah! To pani jest tą kobietą do której Emma wysłała masę listów! Poznaję panią!-powiedziała mama
-Bella. Może wyjdziemy na podwórko?
-Jasne! Chodźmy!-krzyknęła zachwycona dziewczynka.
Przesiedziałam z nią masę czasu że aż się wieczór zrobił! Ale było warto! Chciałabym kiedyś utworzyć szkołę dla chorych dzieci i na wózkach. Tak jak właśnie Emma.
Kiedy wróciłam do pokoju padłam na łóżko ze zmęczenia. Bez przebierania się poszłam spać.
Dzisiaj jest straaaasznie krótki. Przepraszam również za moją długą nieobecność.
sobota, 25 października 2014
rozdział 10
Mecz był super! Oczywiście Niall wziął mnie na mecz piłki nożnej. A jak inaczej. Po meczu blondyn odwiózł mnie do domu.
-Może wejdziesz?-zapytałam
-Nie, dziękuję.-powiedział. Jak chciałam wyjść złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Przybliżył swoje usta do mojego policzka i mocno go pocałował.
-Dobranoc.
-Dobranoc.-powiedziałam i szybko się ulotniłam.
Przebrałam się w luźniejsze ubrania i zaczęłam robić ciasto czekoladowe, które uwielbiam.
Kiedy już się ze wszystkim wyrobiłam wybiła 20. Postanowiłam już kłaść się spać bo jestem trochę zmęczona.
Rano obudziłam się i była chyba 5 ale nie wiem. Wiem tylko że obudził mnie mój telefon. Odebrałam nawet nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?-zapytałam zaspana.
-Śpisz?-zapytał głos Nialla.
-Niall...Czemu mnie budzisz w środku nocy?
-Nie jest środek. A po pierwsze chciałem cię usłyszeć.
-Słyszałeś mnie kilka godzin temu. To nie tak dużo.
-Dobra. Co robisz w tym tygodniu?
-Pojutrze lecę do Brazylii a potem do Afryki.
-Co? Ale po co?
-Dla fanów.-powiedziałam tajemniczo.
-Zostawisz mnie? Będę tęsknił-powiedział.
-Jedyną rzeczą za którą będziesz tęsknił to jedzenie
-Jesteś niemiła-powiedział.
-Ale uwielbiasz mnie-zaśmiałam się.
-Skąd wiesz?
-Tajemnica...
-Dobrze. Przyjadę do ciebie po południu, dobrze?
-A po co?-zapytałam.
-A co? To już nie można przyjść do swojej koleżanki?
-Można. Ale jak chcesz to możesz przyjechać potem do mojego domu. Bo wiesz...zrobiłam ciasto.
-Jakie?-zapytał ciekawski.
-Nie powiem...
-Ehhh no dobrze księżniczko.-Nazwał mnie księżniczką? Nieee może się przejęzyczył.
Głupia! Podobasz się mu! Mówił mój rozum.
-Dobra ja lecę do pracy. Na razie głodomorze.-powiedziałam i się rozłączyłam. Tak mi się nie chce jechać do pracy. No ale muszę. Wstałam leniwie i poszłam się odświerzyć do łazienki.
W samej bieliźnie poszłam do garderoby i ubrałam się ciepło. Zjadłam śniadanie i pojechałam do pracy.
Około 17 przyszedł Niall na którego czekałam w jadalni w LAM'ie.
-Cześć Bella!
-Cześć! Jak tam?-zapytałam pijąc kawę.
-Świetnie! Za tydzień jedziemy w trasę.
-Który to wasz album?-zapytałam ciekawa.
-Trzeci. Będzie super!
-Tak! Będziesz mógł ponownie spotkać się z fanami i zwiedzić cały świat!-powiedziałam mniej entuzjastycznie niż on.
-Co jest?-zapytał.
-Nic.
-Powiedz, proszę.-siadł naprzeciwko mnie łapiąc mnie za dłoń.
-Nie.
-Bella! Nie chcesz dopuścić nikogo do siebie. Nie dziwię się dlaczego nie masz przyjaciół.
-Mam przyjaciół!
-Nawet sama nie potrafisz zaprzeczyć.
-Nie znasz mnie ani mojej historii. I nigdy się nie dowiesz!-powiedziałam i wylałam na niego kawę wybiegając do swojego biura. Zamknęłam się tam i zaczęłam jak głupia ryczeć. Nie z tego co mi powiedział tylko że przypomniał mi moją historię. Nigdy jej nie zapomnę. Ale muszę dać radę. Dużo dałam żeby zdobyć szacunek na tym świecie. W świecie krytyki. Nie poddam się teraz...
Wróciłam do domu i poszłam się pakować.
Pobijmy rekord Anacondy! 19 mln. Możemy wygrać!
-Może wejdziesz?-zapytałam
-Nie, dziękuję.-powiedział. Jak chciałam wyjść złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Przybliżył swoje usta do mojego policzka i mocno go pocałował.
-Dobranoc.
-Dobranoc.-powiedziałam i szybko się ulotniłam.
Przebrałam się w luźniejsze ubrania i zaczęłam robić ciasto czekoladowe, które uwielbiam.
Kiedy już się ze wszystkim wyrobiłam wybiła 20. Postanowiłam już kłaść się spać bo jestem trochę zmęczona.
Rano obudziłam się i była chyba 5 ale nie wiem. Wiem tylko że obudził mnie mój telefon. Odebrałam nawet nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?-zapytałam zaspana.
-Śpisz?-zapytał głos Nialla.
-Niall...Czemu mnie budzisz w środku nocy?
-Nie jest środek. A po pierwsze chciałem cię usłyszeć.
-Słyszałeś mnie kilka godzin temu. To nie tak dużo.
-Dobra. Co robisz w tym tygodniu?
-Pojutrze lecę do Brazylii a potem do Afryki.
-Co? Ale po co?
-Dla fanów.-powiedziałam tajemniczo.
-Zostawisz mnie? Będę tęsknił-powiedział.
-Jedyną rzeczą za którą będziesz tęsknił to jedzenie
-Jesteś niemiła-powiedział.
-Ale uwielbiasz mnie-zaśmiałam się.
-Skąd wiesz?
-Tajemnica...
-Dobrze. Przyjadę do ciebie po południu, dobrze?
-A po co?-zapytałam.
-A co? To już nie można przyjść do swojej koleżanki?
-Można. Ale jak chcesz to możesz przyjechać potem do mojego domu. Bo wiesz...zrobiłam ciasto.
-Jakie?-zapytał ciekawski.
-Nie powiem...
-Ehhh no dobrze księżniczko.-Nazwał mnie księżniczką? Nieee może się przejęzyczył.
Głupia! Podobasz się mu! Mówił mój rozum.
-Dobra ja lecę do pracy. Na razie głodomorze.-powiedziałam i się rozłączyłam. Tak mi się nie chce jechać do pracy. No ale muszę. Wstałam leniwie i poszłam się odświerzyć do łazienki.
W samej bieliźnie poszłam do garderoby i ubrałam się ciepło. Zjadłam śniadanie i pojechałam do pracy.
Około 17 przyszedł Niall na którego czekałam w jadalni w LAM'ie.
-Cześć Bella!
-Cześć! Jak tam?-zapytałam pijąc kawę.
-Świetnie! Za tydzień jedziemy w trasę.
-Który to wasz album?-zapytałam ciekawa.
-Trzeci. Będzie super!
-Tak! Będziesz mógł ponownie spotkać się z fanami i zwiedzić cały świat!-powiedziałam mniej entuzjastycznie niż on.
-Co jest?-zapytał.
-Nic.
-Powiedz, proszę.-siadł naprzeciwko mnie łapiąc mnie za dłoń.
-Nie.
-Bella! Nie chcesz dopuścić nikogo do siebie. Nie dziwię się dlaczego nie masz przyjaciół.
-Mam przyjaciół!
-Nawet sama nie potrafisz zaprzeczyć.
-Nie znasz mnie ani mojej historii. I nigdy się nie dowiesz!-powiedziałam i wylałam na niego kawę wybiegając do swojego biura. Zamknęłam się tam i zaczęłam jak głupia ryczeć. Nie z tego co mi powiedział tylko że przypomniał mi moją historię. Nigdy jej nie zapomnę. Ale muszę dać radę. Dużo dałam żeby zdobyć szacunek na tym świecie. W świecie krytyki. Nie poddam się teraz...
Wróciłam do domu i poszłam się pakować.
Pobijmy rekord Anacondy! 19 mln. Możemy wygrać!
czwartek, 23 października 2014
rozdział 9
Holmes Chaple godzina 20.00
Ann jeszcze nie wybudziła się z śpiączki. Siedzenie w domu mi się znudziło więc wyszłam na taras. Usiadłam i zaczęłam czytać. Kocham zimne wieczory gdzie mogę wyjść na świeże powietrze poczytać i wysłuchać się w odgłosy ptaków.
Tylko ja i książka...
-Bella-powiedział głos strasząc mnie.
-O jezuuu.-krzyknęłam łapiąc się za serce.-Chcesz żebym zawału dostała?!-krzyknęłam na blondynka.
-Przepraszam-powiedział skruszony.
-Gdzie są wszyscy?
-W swoich pokojach.
-A więc czemu ty też nie jesteś tam?-zapytałam odkładając książkę na stolik.
-Chciałem cię zobaczyć-powiedział siadając obok mnie tylko że na podłodze.
-Co chcesz?
-Nic. Zobaczyć się z tobą.-powiedział.
Siedzieliśmy tu nie wiem jak długo. Zaświeciliśmy sobie światło i było cudnie! Ale strasznie mnie nogi bolały. Ściągnęłam buty i zaczęłam masować lekko stopy.
-Bolą cię nogi?-zapytał z troską.
-Tak. Strasznie.
-Daj-powiedział i wziął moje stopy w swoje dłonie powoli je masując. Ja przymknęłam oczy i rozkoszowałam się że obok mnie siedzi chłopak westchnień. Chwila! Stop! Ogarnij się. Przecież ty go nie kochasz! On może mieć każdą. A na pewno nie wybierze takiej rudo-włosej dziewczyny jak ty. Przystopuj.
Mówił mój rozum. Więc postanowiłam go słuchać.
-Zimno ci. Może chodźmy do środka?
-Dobrze.-powiedziałam biorąc książkę.
-Ja już pójdę spać.
-Poczekaj-powiedział łapiąc mnie za rękę i odwracając do siebie. Staliśmy strasznie blisko. Za blisko...-Dobranoc Bello.-powiedział zbliżając swoje usta do moich. Prawie byśmy się pocałowali kiedy na dół zszedł Harry...
-Bella? Ty jeszcze nie w łóżku?-zapytał
-Już idę. Dobranoc wam.-powiedziałam i szybko pobiegłam do swojego tymczasowego pokoju i poszłam spać.
2 tygodnie później godzina 11.28
Wreszcie mogłam wrócić do swojego kochanego domku w Londynie. Nie żebym narzekała ale się za bardzo przywiązałam do niego. Wczoraj przeczytałam drugi list. Było o dziewczynce Abi z Afryki, której rodzina jest strasznie biedna. Dlaczego wszystkie rzeczy na świecie są złe! Nie zrozumiem tego nigdy... Chcę zrobić sobie urlop i polecieć najpierw do Brazylii a następnie do Afryki. Chcę pomóc tamtejszym rodzinom i chcę przekazać pieniądze na fundację pomagania rodzinom z Afryki które nie mają gdzie żyć i co jeść. Wyprawę ustaliłam za 3 dni.
-Dzień dobry Bella-powiedziała Annabelle wchodząc do mojego biura.
-Cześć. Mam pytanie. Czy nie zechciałabyś polecieć ze mną do Brazylii a potem do Afryki? Proooszę.
-No nie wiem. A kto się zajmie firmą?-zapytała
-Olivia. Przecież też mi pomaga ale jest na urlopie, który jej się kończy dzień za dwa dni. A ja chcę lecieć za 3. Co ty na to?
-No dobrze-zgodziła się.
-Ok. Więc za dwa dni jeszcze wszystko ustalimy a ja dzisiaj zabukuje nam bilety.
-Dobrze. A! I bym zapomniała! Na dole czeka chłopak. Przedstawił się jako Niall Horan-powiedziała
-Powiedz żeby tu przyszedł-powiedziałam.
-Cześć Bella!-powiedział na wejściu. Nie widzieliśmy od wyjazdu z Holmes Chaple.
-Hej. Co tu robisz?-zapytałam
-Chciałem cię zaprosić na mecz.
-Proszę?
-Normalnie. Proszę chodźmy razem. Nikt nie chce więc tylko ty zostałaś.-powiedział błagalnie.
-No dobrze. O której?-zapytałam.
-Za godzinę. Więc jak chcemy zdążyć to chodźmy.
-Ale ja się muszę przebrać. Nie pójdę na mecz w szpilkach.
-Przecież kobietom nigdy nie przeszkadzają szpilki-powiedział naśladując mój głos.
-Ja tak nie mówię!
-Wcale, wcale!-zaśmiał się. Zostawiłam swój samochód w pracy i jego autem pojechaliśmy do mojego domu. Powiedziałam Niallowi żeby się rozgościł a sama pobiegłam do sypialni.
Ann jeszcze nie wybudziła się z śpiączki. Siedzenie w domu mi się znudziło więc wyszłam na taras. Usiadłam i zaczęłam czytać. Kocham zimne wieczory gdzie mogę wyjść na świeże powietrze poczytać i wysłuchać się w odgłosy ptaków.
Tylko ja i książka...
-Bella-powiedział głos strasząc mnie.
-O jezuuu.-krzyknęłam łapiąc się za serce.-Chcesz żebym zawału dostała?!-krzyknęłam na blondynka.
-Przepraszam-powiedział skruszony.
-Gdzie są wszyscy?
-W swoich pokojach.
-A więc czemu ty też nie jesteś tam?-zapytałam odkładając książkę na stolik.
-Chciałem cię zobaczyć-powiedział siadając obok mnie tylko że na podłodze.
-Co chcesz?
-Nic. Zobaczyć się z tobą.-powiedział.
Siedzieliśmy tu nie wiem jak długo. Zaświeciliśmy sobie światło i było cudnie! Ale strasznie mnie nogi bolały. Ściągnęłam buty i zaczęłam masować lekko stopy.
-Bolą cię nogi?-zapytał z troską.
-Tak. Strasznie.
-Daj-powiedział i wziął moje stopy w swoje dłonie powoli je masując. Ja przymknęłam oczy i rozkoszowałam się że obok mnie siedzi chłopak westchnień. Chwila! Stop! Ogarnij się. Przecież ty go nie kochasz! On może mieć każdą. A na pewno nie wybierze takiej rudo-włosej dziewczyny jak ty. Przystopuj.
Mówił mój rozum. Więc postanowiłam go słuchać.
-Zimno ci. Może chodźmy do środka?
-Dobrze.-powiedziałam biorąc książkę.
-Ja już pójdę spać.
-Poczekaj-powiedział łapiąc mnie za rękę i odwracając do siebie. Staliśmy strasznie blisko. Za blisko...-Dobranoc Bello.-powiedział zbliżając swoje usta do moich. Prawie byśmy się pocałowali kiedy na dół zszedł Harry...
-Bella? Ty jeszcze nie w łóżku?-zapytał
-Już idę. Dobranoc wam.-powiedziałam i szybko pobiegłam do swojego tymczasowego pokoju i poszłam spać.
2 tygodnie później godzina 11.28
Wreszcie mogłam wrócić do swojego kochanego domku w Londynie. Nie żebym narzekała ale się za bardzo przywiązałam do niego. Wczoraj przeczytałam drugi list. Było o dziewczynce Abi z Afryki, której rodzina jest strasznie biedna. Dlaczego wszystkie rzeczy na świecie są złe! Nie zrozumiem tego nigdy... Chcę zrobić sobie urlop i polecieć najpierw do Brazylii a następnie do Afryki. Chcę pomóc tamtejszym rodzinom i chcę przekazać pieniądze na fundację pomagania rodzinom z Afryki które nie mają gdzie żyć i co jeść. Wyprawę ustaliłam za 3 dni.
-Dzień dobry Bella-powiedziała Annabelle wchodząc do mojego biura.
-Cześć. Mam pytanie. Czy nie zechciałabyś polecieć ze mną do Brazylii a potem do Afryki? Proooszę.
-No nie wiem. A kto się zajmie firmą?-zapytała
-Olivia. Przecież też mi pomaga ale jest na urlopie, który jej się kończy dzień za dwa dni. A ja chcę lecieć za 3. Co ty na to?
-No dobrze-zgodziła się.
-Ok. Więc za dwa dni jeszcze wszystko ustalimy a ja dzisiaj zabukuje nam bilety.
-Dobrze. A! I bym zapomniała! Na dole czeka chłopak. Przedstawił się jako Niall Horan-powiedziała
-Powiedz żeby tu przyszedł-powiedziałam.
-Cześć Bella!-powiedział na wejściu. Nie widzieliśmy od wyjazdu z Holmes Chaple.
-Hej. Co tu robisz?-zapytałam
-Chciałem cię zaprosić na mecz.
-Proszę?
-Normalnie. Proszę chodźmy razem. Nikt nie chce więc tylko ty zostałaś.-powiedział błagalnie.
-No dobrze. O której?-zapytałam.
-Za godzinę. Więc jak chcemy zdążyć to chodźmy.
-Ale ja się muszę przebrać. Nie pójdę na mecz w szpilkach.
-Przecież kobietom nigdy nie przeszkadzają szpilki-powiedział naśladując mój głos.
-Ja tak nie mówię!
-Wcale, wcale!-zaśmiał się. Zostawiłam swój samochód w pracy i jego autem pojechaliśmy do mojego domu. Powiedziałam Niallowi żeby się rozgościł a sama pobiegłam do sypialni.
I szybko pojechaliśmy na stadion.
wtorek, 21 października 2014
rozdział 8
Kiedy spokojnie popijałam sobie kawę do mojego biura wbiegł zdyszany Harry.
-Harry?
-Bella! Moja mama miała wypadek! Musimy jechać chodź!-szybko wzięłam torebkę i wybiegliśmy do mojego samochodu.
-Co się stało Harry?
-Jechała samochodem i ktoś w nią wjechał-powiedział opierając dłonie o kolana. Dobrze że to ja kieruje a nie on bo byłby drugi wypadek w rodzinie. Jechaliśmy dwie godziny. Na drogach był nawet spory ruch ale jakoś daliśmy radę. Podjechałam pod szpital i Harry wyskoczył jak z procy idąc szybkim krokiem do środka. Zamknęłam samochód i wybiegłam za nim. Dobrze że miałam trampki a nie szpilki.
Harry stał w recepcji i czekał na pielęgniarkę.
-Jest pan kimś z rodziny?-zapytała.
-Synem.
-Sala 203 piętro 3.-powiedziała a on pociągnął mnie za rękę do windy. Znaleźliśmy salę 2013 ale Ann miała robioną operację więc sala była pusta. Usiedliśmy na krzesłach w poczekalni kiedy na korytarzu rozległy się mocne kroki biegu. Na korytarz wbiegli chłopcy.
-Harry! Przyjechaliśmy tak szybko jak mogliśmy! Co z mamą?-zapytał czarno-włosy.
-Ma operacje. Siadajcie.-obok mnie usiadł Liam. Jedynie znam jego, Harry'ego i blondasa imię. Blondyn w ogóle się na mnie nie spojrzał. Ja nie mam zamiaru go przepraszać. On zaczął. Wiem...mówię jak w przedszkolu no ale wiecie...
-Chcecie coś do jedzenia?-zapytałam
-Kawę.-odpowiedział za wszystkich chłopak z brodą który przytulał Hazzę. Ok...
-Pomogę ci-powiedział wyrywając się z krzesła blondynek. Nie odpowiedziałam nic tylko ruszyłam przodem.
-Ja zapłacę-wyciągnął portfel i sfinansował napoje.
-Przepraszam-powiedział w windzie. Ja wciąż nic...-Przepraszam cię za te słowa. Za to co ci zrobiłem.
-Wybaczam ci-powiedziałam i bez żadnych słów poszłam w kierunku chłopaków.
Po godzinie siedzenia nagle drzwi od sali się otworzyły. Harry skoczył z krzesła wstając na równe nogi.
-Proszę pana! Jak z nią?
-A pan jest kim?
-Synem.
-Ahhh dobrze. Proszę poczekać i pójdziemy do mojego gabinetu.
-Dobrze.-poczekał i zaledwie po minucie wyszli na rozmowę.
-I co?-zapytał Louis jak się niedawno dowiedziałam. Teraz znam wszystkich już imiona. Gratulacje dla mnie!
-Ma złamane żebra ale się niedługo zrosną. A! I miała lekki wstrząs mózgu.
-Ale żyje?-zapytał Liam.
-Żyje.
-To dobrze.
-Mam pomysł!-krzyknął nagle Harry.-Pojedźmy do mojego domu w Holmes Chaple.
-Ale ja nie mam rzeczy na przebranie.-powiedziałam
-To pojedziesz do Londynu i wrócisz-zgodziłam się i od razu pojechałam.
Zapakowałam sobie spodnie, sukienkę, dwie bluzki i dwie pary butów. Jedne trampki drugie szpilki. Oczywiście musiałam jeszcze wziąć coś chłopcom. Zajechałam do ich domu. Szybko pakowałam jakie popadnie ubrania z ich pokoi pakując je do toreb.
Gdy już wszystko było spakowane mogłam jechać z powrotem.
-Jestem!-powiedziałam jak już weszłam do poczekalni. Siedział tam tylko Niall.-A gdzie są wszyscy?
-Pojechali a mi kazali czekać na ciebie jakby ci-powiedział
-Aha. To chodźmy.-powiedziałam i za wskazówkami chłopaka dojechaliśmy do rodzinnego domu Hazzy jak i mojego.
Dzisiaj strasznie krótki bo muszę się uczyć do egzaminu. Przepraszam!
Harry stał w recepcji i czekał na pielęgniarkę.
-Jest pan kimś z rodziny?-zapytała.
-Synem.
-Sala 203 piętro 3.-powiedziała a on pociągnął mnie za rękę do windy. Znaleźliśmy salę 2013 ale Ann miała robioną operację więc sala była pusta. Usiedliśmy na krzesłach w poczekalni kiedy na korytarzu rozległy się mocne kroki biegu. Na korytarz wbiegli chłopcy.
-Harry! Przyjechaliśmy tak szybko jak mogliśmy! Co z mamą?-zapytał czarno-włosy.
-Ma operacje. Siadajcie.-obok mnie usiadł Liam. Jedynie znam jego, Harry'ego i blondasa imię. Blondyn w ogóle się na mnie nie spojrzał. Ja nie mam zamiaru go przepraszać. On zaczął. Wiem...mówię jak w przedszkolu no ale wiecie...
-Chcecie coś do jedzenia?-zapytałam
-Kawę.-odpowiedział za wszystkich chłopak z brodą który przytulał Hazzę. Ok...
-Pomogę ci-powiedział wyrywając się z krzesła blondynek. Nie odpowiedziałam nic tylko ruszyłam przodem.
-Ja zapłacę-wyciągnął portfel i sfinansował napoje.
-Przepraszam-powiedział w windzie. Ja wciąż nic...-Przepraszam cię za te słowa. Za to co ci zrobiłem.
-Wybaczam ci-powiedziałam i bez żadnych słów poszłam w kierunku chłopaków.
Po godzinie siedzenia nagle drzwi od sali się otworzyły. Harry skoczył z krzesła wstając na równe nogi.
-Proszę pana! Jak z nią?
-A pan jest kim?
-Synem.
-Ahhh dobrze. Proszę poczekać i pójdziemy do mojego gabinetu.
-Dobrze.-poczekał i zaledwie po minucie wyszli na rozmowę.
-I co?-zapytał Louis jak się niedawno dowiedziałam. Teraz znam wszystkich już imiona. Gratulacje dla mnie!
-Ma złamane żebra ale się niedługo zrosną. A! I miała lekki wstrząs mózgu.
-Ale żyje?-zapytał Liam.
-Żyje.
-To dobrze.
-Mam pomysł!-krzyknął nagle Harry.-Pojedźmy do mojego domu w Holmes Chaple.
-Ale ja nie mam rzeczy na przebranie.-powiedziałam
-To pojedziesz do Londynu i wrócisz-zgodziłam się i od razu pojechałam.
Zapakowałam sobie spodnie, sukienkę, dwie bluzki i dwie pary butów. Jedne trampki drugie szpilki. Oczywiście musiałam jeszcze wziąć coś chłopcom. Zajechałam do ich domu. Szybko pakowałam jakie popadnie ubrania z ich pokoi pakując je do toreb.
Gdy już wszystko było spakowane mogłam jechać z powrotem.
-Jestem!-powiedziałam jak już weszłam do poczekalni. Siedział tam tylko Niall.-A gdzie są wszyscy?
-Pojechali a mi kazali czekać na ciebie jakby ci-powiedział
-Aha. To chodźmy.-powiedziałam i za wskazówkami chłopaka dojechaliśmy do rodzinnego domu Hazzy jak i mojego.
Dzisiaj strasznie krótki bo muszę się uczyć do egzaminu. Przepraszam!
KONTAKT
Twitter: @SayYesToMyEyes
E-mail: n.maciuch@wp.pl
Jeśli chcecie żebyście byli powiadamiani o nowych wiadomościach rozdziałach to piszcie w komentarzach swoje Twittery.
poniedziałek, 20 października 2014
rozdział 7
Następny dzień LAM godzina 20.00
Dzisiaj niestety muszę zostać do nocy bo nie skończyłam robić papierów. Kiedy piłam kawę podpisując jakiś dokument usłyszałam pukanie.
-Proszę!-krzyknęłam. Do środka wszedł blondyn.
-Jeśli masz zamiar się kłócić to od razu możesz sobie iść-powiedziałam nawet na niego nie patrząc.
-Nie przyszłem tu po to. Chciałem się ciebie coś spytać-powiedział
-Proszę.
-Skąd wzięłaś ten kubek?
-A skąd wiesz że to ja?
-A komu innemu by zależało żeby mi go dać?
-Nie zależy mi.-powiedziałam twardo.
-Dobrze. Więc...?
-Pojechałam do Irlandii.-powiedziałam i wróciłam do podpisywania.
-Że co? Poleciałaś specjalnie do Irlandii po kubek specjalnie dla mnie?-zapytał a ja nic nie powiedziałam-Bella. Odpowiesz mi.
-Chyba musisz już iść-powiedziałam wstając, pakując wszystkie dokumenty do teczki i ubrałam swój płaszcz.
-Proszę. Odpowiedz mi.
-Nie.
-Bo?-zapytał podchodząc do mnie. Za blisko...
-Odsuń się ode mnie.
-Bo?
-Przestań to powtarzać!-krzyknęłam.
-Dlaczego nie chcesz pozwolić sobie na coś innego?-powiedział.
-Na przykład na co?
-Na miłość. Nie rozumiesz że wiele chłopaków chcą się do ciebie zbliżyć a ty ich do siebie nie dopuszczasz.
-Masz z tym jakiś problem?
-Tak.
-Wiesz co?
-Nie! Teraz ty będziesz mnie słuchać!
-Co? Ha ha ha! Nie będziesz mi nic mówić! Ponieważ to moje życie a nie twoje! A! I masz 3 sekundy na opuszczenie tego pomieszczenia jak i tego budynku!-krzyknęłam
-Wiesz co? Jesteś najokropniejszą osobą jaką kiedykolwiek poznałem!-krzyknął a ja nie wytrzymałam i uderzyłam go w policzek.
-Wynocha!-krzyknęłam a on wyszedł trzaskając tak drzwiami że myślałam że zaraz wylecą.
Nie mam zamiaru przez niego płakać. Bo w życiu nauczyłam się jednego. Że nigdy nie płacz przez kogoś na kim ci nie zależy...
Kiedy się ogarnęłam wróciłam do domu i poszłam spać.
Następnego poranka kiedy się już ubrałam przypomniałam sobie o dwóch listach.
Dzisiaj niestety muszę zostać do nocy bo nie skończyłam robić papierów. Kiedy piłam kawę podpisując jakiś dokument usłyszałam pukanie.
-Proszę!-krzyknęłam. Do środka wszedł blondyn.
-Jeśli masz zamiar się kłócić to od razu możesz sobie iść-powiedziałam nawet na niego nie patrząc.
-Nie przyszłem tu po to. Chciałem się ciebie coś spytać-powiedział
-Proszę.
-Skąd wzięłaś ten kubek?
-A skąd wiesz że to ja?
-A komu innemu by zależało żeby mi go dać?
-Nie zależy mi.-powiedziałam twardo.
-Dobrze. Więc...?
-Pojechałam do Irlandii.-powiedziałam i wróciłam do podpisywania.
-Że co? Poleciałaś specjalnie do Irlandii po kubek specjalnie dla mnie?-zapytał a ja nic nie powiedziałam-Bella. Odpowiesz mi.
-Chyba musisz już iść-powiedziałam wstając, pakując wszystkie dokumenty do teczki i ubrałam swój płaszcz.
-Proszę. Odpowiedz mi.
-Nie.
-Bo?-zapytał podchodząc do mnie. Za blisko...
-Odsuń się ode mnie.
-Bo?
-Przestań to powtarzać!-krzyknęłam.
-Dlaczego nie chcesz pozwolić sobie na coś innego?-powiedział.
-Na przykład na co?
-Na miłość. Nie rozumiesz że wiele chłopaków chcą się do ciebie zbliżyć a ty ich do siebie nie dopuszczasz.
-Masz z tym jakiś problem?
-Tak.
-Wiesz co?
-Nie! Teraz ty będziesz mnie słuchać!
-Co? Ha ha ha! Nie będziesz mi nic mówić! Ponieważ to moje życie a nie twoje! A! I masz 3 sekundy na opuszczenie tego pomieszczenia jak i tego budynku!-krzyknęłam
-Wiesz co? Jesteś najokropniejszą osobą jaką kiedykolwiek poznałem!-krzyknął a ja nie wytrzymałam i uderzyłam go w policzek.
-Wynocha!-krzyknęłam a on wyszedł trzaskając tak drzwiami że myślałam że zaraz wylecą.
Nie mam zamiaru przez niego płakać. Bo w życiu nauczyłam się jednego. Że nigdy nie płacz przez kogoś na kim ci nie zależy...
Kiedy się ogarnęłam wróciłam do domu i poszłam spać.
Następnego poranka kiedy się już ubrałam przypomniałam sobie o dwóch listach.
Otworzyłam pierw pierwszy list. Był od jakiejś Emmy z Ameryki Południowej. Z Brazylii.
Emma Vey
Rio de Janeiro 2014
Witaj! Nie wiem czy kiedyś przeczytasz ten list, ale mówią że to właśnie nadzieja umiera ostatnia. Ale już nie będę przeciągać. Piszę do ciebie z prośbą. Kiedy w 2010 roku dowiedziałam się że mam zanik mięśni cały mój świat legł w gruzach. Moim marzeniem od zawsze była gra w piłkę ręczną. To było moje największe marzenie aż stało się to. Chciałabym ci tylko powiedzieć, że nie ważne jak ciężko będzie ci w życiu zawsze walcz do celu. Ponieważ to ty się liczysz a nie inni. Wiem, że ty masz jeszcze masę marzeń! A ja niestety już żadnych. I jeszcze chciałabym żebyś chociaż raz pomyślała o mnie i żebyś się o mnie raz pomodliła. Jesteś dla mnie autorytetem. Chciałabym być jak ty. Tak odważna i uparta. Gratuluję ci to co osiągnęłaś!
Twoja największa fanka Emma
Po tym właśnie liście nie mogłam dalej czytać drugiego listu. To co właśnie przeczytałam nie mogłam uwierzyć. Chciałabym bardzo pomóc tej dziewczynie. Chcę polecieć do Rio de Janeiro. Chcę się odwdzięczyć tym wszystkim fanom, którzy mi pomogli więc teraz ja chcę im pomóc.
Wzięłam torebkę i pojechałam do pracy. W czasie jazdy usłyszałam dzwonek telefonu.
-Halo?-zapytałam
-Cześć Bella! Co tam? Co robisz dzisiaj?-zapytał Harry
-Hej. Jadę do pracy.
-A nie miałabyś dzisiaj czasem czasu na wyjście z kuzynem na obiad czy gdzieś?
-Nie wiem Harry.-powiedziałam stając na czerwonym świetle.
-Ale jakby coś to razem z Niallem do ciebie dzisiaj przyjadę.
-Nie! Nie chcę żeby on z tobą był. Przyjedź sam!
-Co się stało? Co on ci zrobił?
-Spytaj się go. Ciekawe czy ci powie-powiedziałam
-Ehhh no dobra. Więc jesteśmy umówieni?
-Tak. Ale nie obiecuje że będę wolna.
-To super! Na razie-rozłączyłam się i zaparkowałam na moim stałym miejscu w garażu podziemnym.
niedziela, 19 października 2014
rozdział 6
-Co ty zrobiłaś?!-krzyknął blondyn tak głośno że aż się przestraszyłam.
-Przepraszam!-krzyknęłam tak samo jak on i zaczęłam zbierać resztki kubka.
-To był mój ulubiony kubek!
-Co tu się dzieje?-zapytali chłopcy wchodząc do kuchni oczywiście w samych bokserkach.
-Możecie się ubrać?-zapytałam zakrywając dłonią oczy.
-Nie. Co tu się stało?
-Zbiła mi mój ulubiony kubek!
-Niall. Odkupi ci-powiedział Harry a mówiąc patrzył na mnie.
-Nie! To był mój ulubiony kubek! Dostałem go w Irlandii od rodziny. Jak wyjechałem!-krzyknął i pobiegł do pokoju.
-Przepraszam was za to. Ja lepiej już pójdę. Na stole macie naleśniki. Pa pa!-wybiegłam do samochodu i pojechałam do domu.
Tydzień później piątek
Cały czas nie mam co robić. Materiały do gazety, zdjęcia itd. są. Wpadłam na taki pomysł żeby pojechać do Irlandii i kupić taki sam kubek, który zbiłam. Pobiegłam szybko do pokoju wzięłam swój plecak, zapakowałam sobie tylko ubrania jakby coś. Zabukowałam sobie szybko bilet. Lecę pierwszym samolotem tam, który mam za niecałą godzinę. Ubrałam się, zamknęłam dom i szybko pojechałam na lotnisko.
Odprawa poszła szybko i już siedziałam w samolocie. Włożyłam sobie do uszu słuchawki i ledwo co mogłam usiedzieć na miejscu. Nienawidzę latać samolotami. Zawsze się boję że spadnie. Taka już jestem.
Jestem już na lotnisku w Irlandii i idę na postój taksówek.
-Gdzie panią zawieść?-zapytał kierowca kiedy już odjeżdżaliśmy.
-Do sklepu z kubkami lub jakimiś pamiątkami.
-Dobrze.
-Ile płacę?-zapytałam wyjmując portfel
-Dla takiej ładnej panienki jak ty nic. To prezent na powitanie w Irlandii!-zaśmiał się
-Dziękuję!-weszłam do środka. Tak ładnie tam pachniało, że wnętrze sklepu przypominał mi mój dom rodzinny. Na pewno to tu. Rozglądałam się za kubkami kiedy znalazłam ten odpowiedni z flagą Irlandii poprosiłam panią sprzedawczynię żeby wygrawerowała mi napis: „Moje marzenie to zostać piosenkarzem, żyje dla muzyki i śpiewania”
A z dołu kubka wygrawerowała mi napis:
,,Nigdy nie zapominaj jak się nazywasz i skąd jesteś..."
Zapłaciłam i poszłam do galerii pooglądać.
Kupiłam sobie perfumy. I pojechałam na lotnisko i z powrotem do domu.
Na wieczór dojechałam do domu. Jutro mam sesje a za dwa dni wywiad. Zrobiłam sobie jeszcze kakao i usiadłam z nim na parapecie. Zawsze marzyłam żeby zostać dziennikarką i redaktorką, ale nie chciałam żeby każdy się ode mnie odwrócił. Kiedy się każdy dowiedział że wyjeżdżam odwrócili się ode mnie i powiedzieli żebym znalazła sobie innych przyjaciół w świecie sławy. Nie chciałam tego... A moi rodzice...moi rodzice nie żyją. Wychowali mnie rodzice Zandaya. Którą od zawsze traktowałam jak siostrę i najlepszą przyjaciółkę. To była jedyna osoba, która zawsze była ze mną przez całe życie. Nigdy sobie nie wybaczę, że przeze mnie zginęła moja mam i tato. Tak, każdy zawsze powtarza mi że to nie była moja wina bla, bla, bla. To była MOJA wina!
Po skończeniu rozmyśleń poszłam spać. Wstałam rano ponieważ o 9 mam sesje. Ubrałam się i pojechałam na sesje.
Zdjęcia wyszły super! Podziękowałam fotografowi i pojechałam do biura tylko po pocztę.
-Przepraszam!-krzyknęłam tak samo jak on i zaczęłam zbierać resztki kubka.
-To był mój ulubiony kubek!
-Co tu się dzieje?-zapytali chłopcy wchodząc do kuchni oczywiście w samych bokserkach.
-Możecie się ubrać?-zapytałam zakrywając dłonią oczy.
-Nie. Co tu się stało?
-Zbiła mi mój ulubiony kubek!
-Niall. Odkupi ci-powiedział Harry a mówiąc patrzył na mnie.
-Nie! To był mój ulubiony kubek! Dostałem go w Irlandii od rodziny. Jak wyjechałem!-krzyknął i pobiegł do pokoju.
-Przepraszam was za to. Ja lepiej już pójdę. Na stole macie naleśniki. Pa pa!-wybiegłam do samochodu i pojechałam do domu.
Tydzień później piątek
Cały czas nie mam co robić. Materiały do gazety, zdjęcia itd. są. Wpadłam na taki pomysł żeby pojechać do Irlandii i kupić taki sam kubek, który zbiłam. Pobiegłam szybko do pokoju wzięłam swój plecak, zapakowałam sobie tylko ubrania jakby coś. Zabukowałam sobie szybko bilet. Lecę pierwszym samolotem tam, który mam za niecałą godzinę. Ubrałam się, zamknęłam dom i szybko pojechałam na lotnisko.
Odprawa poszła szybko i już siedziałam w samolocie. Włożyłam sobie do uszu słuchawki i ledwo co mogłam usiedzieć na miejscu. Nienawidzę latać samolotami. Zawsze się boję że spadnie. Taka już jestem.
Jestem już na lotnisku w Irlandii i idę na postój taksówek.
-Gdzie panią zawieść?-zapytał kierowca kiedy już odjeżdżaliśmy.
-Do sklepu z kubkami lub jakimiś pamiątkami.
-Dobrze.
-Ile płacę?-zapytałam wyjmując portfel
-Dla takiej ładnej panienki jak ty nic. To prezent na powitanie w Irlandii!-zaśmiał się
-Dziękuję!-weszłam do środka. Tak ładnie tam pachniało, że wnętrze sklepu przypominał mi mój dom rodzinny. Na pewno to tu. Rozglądałam się za kubkami kiedy znalazłam ten odpowiedni z flagą Irlandii poprosiłam panią sprzedawczynię żeby wygrawerowała mi napis: „Moje marzenie to zostać piosenkarzem, żyje dla muzyki i śpiewania”
A z dołu kubka wygrawerowała mi napis:
,,Nigdy nie zapominaj jak się nazywasz i skąd jesteś..."
Zapłaciłam i poszłam do galerii pooglądać.
Kupiłam sobie perfumy. I pojechałam na lotnisko i z powrotem do domu.
Na wieczór dojechałam do domu. Jutro mam sesje a za dwa dni wywiad. Zrobiłam sobie jeszcze kakao i usiadłam z nim na parapecie. Zawsze marzyłam żeby zostać dziennikarką i redaktorką, ale nie chciałam żeby każdy się ode mnie odwrócił. Kiedy się każdy dowiedział że wyjeżdżam odwrócili się ode mnie i powiedzieli żebym znalazła sobie innych przyjaciół w świecie sławy. Nie chciałam tego... A moi rodzice...moi rodzice nie żyją. Wychowali mnie rodzice Zandaya. Którą od zawsze traktowałam jak siostrę i najlepszą przyjaciółkę. To była jedyna osoba, która zawsze była ze mną przez całe życie. Nigdy sobie nie wybaczę, że przeze mnie zginęła moja mam i tato. Tak, każdy zawsze powtarza mi że to nie była moja wina bla, bla, bla. To była MOJA wina!
Po skończeniu rozmyśleń poszłam spać. Wstałam rano ponieważ o 9 mam sesje. Ubrałam się i pojechałam na sesje.
Zdjęcia wyszły super! Podziękowałam fotografowi i pojechałam do biura tylko po pocztę.
-Cześć Bella!
-Hej Ann! Jest jakaś poczta dla mnie?
-Tak. Są jakieś rachunki i dwa listy.
-Aha dziękuję. Ja już pojadę bo muszę jeszcze coś załatwić. Na razie. Do jutra!
-Pa pa!-pojechałam do domu chłopców z prezentem dla blondynka. Chyba ich nie ma bo drzwi były zamknięte. Zostawiłam paczkę przed drzwiami z karteczką z przeprosinami. I wróciłam do domu.
Przeczytałam wszystkie rachunki i od razu je zapłaciłam. Listy zostawiłam na jutro.
Harry! Otwórz drzwi!-zaczął się wydzierać z końca ulicy Louis.
-Zaraz!-i szybko do nich podbiegłem.-Uważaj! Coś tu jest!-i podniosłem jakąś paczkę
-To dla Nialla-powiedział Liam czytając karteczkę przyczepioną do torebki.
-Co to jest?-zapytał Zayn.
-Nie wiem-powiedział blondynek i zabrał się z prezentem do swojego pokoju.
Otworzyłem torebkę a tam znajdował się mój kubek! Z identycznym napisem. Odwróciłem go i tam znajdował się też taki sam napis jak na poprzednim. To pewnie Bella. Ale skąd ona go wzięła skoro on był z Irlandii?
sobota, 18 października 2014
rozdział 5
Następny dzień godzina 16.00
Dzisiaj postanowiłam sobie zrobić wolne. Cały czas pada deszcz. Ughhh.
Kiedy robiłam sobie sałatkę usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Szybko pobiegłam do salonu i odebrałam.
-Halo?-zapytałam przekładając telefon między ramię.
-Dzień dobry. Czy rozmawiam z panią Bellą Thorne?
-Tak. Z kim mam przyjemność?
-Nazywam się Mark David. Jestem fotografem i chciałbym zaprosić panią na sesję.
-Dobrze. Dziękuję za telefon.
-A! I jest jeszcze coś. Czy miałaby ochotę pani do wzięcia udziału w wywiadzie do naszej gazety gdzie pojawią się zdjęcia z sesji?
-Oczywiście! Dziękuję panu. Do widzenia.
-Do widzenia.-rozłączyłam się. Tylko odłożyłam telefon a już usłyszałam następny telefon.
-Tak?
-Bella! Tutaj Harry. Chciałabyś wpaść dzisiaj do mnie na noc filmową?
-Emmm. Nie dziękuję.
-Proszęęęę.-błagał.
-Ehhh no dobrze. Zrobię ci wyjątek. Ale tylko my we dwójkę?
-Tak. Obiecuję ci to! Przyjedź za godzinę.-i się rozłączył. Zjadłam swoją sałatkę i poszłam się doprowadzić do porządku. Ubrałam się luźno bo nie mam zamiaru się nigdzie stroić skoro będziemy w dwójkę. Ubrałam na siebie moją ulubioną kurtkę i wybiegłam szybko z domu do samochodu.
Do domu zespołu dojechałam w 20 minut bo przez deszcz jeździło dużo taksówek i przez to właśnie był korek. Szybko zadzwoniłam dzwonkiem i otworzył mi Harry ubrany w szorty i bluzę.
-Ooo już jesteś!-krzyknął lekko zawiedziony (?)
-Tak jak widać. Mogę wejść czy będziemy oglądać deszcz zamiast filmów?
-Nieee. Proszę-przepuścił mnie a ja zdjęłam kurtkę i buty i poszliśmy do salonu. A tam siedzieli chłopcy, których uwielbiam! I mój farbowany blondas...
-Ooo znowu ty! Jak miło cię widzieć!-krzyknęli oczywiście z sarkazmem.
-Nawzajem!
-Znacie się?-zapytał zdziwiony Harry.
-Poznaliśmy się z PANNĄ Bellą kiedy do nas wczoraj przyszła.-powiedział blondas akcentując słowo panna.
-Wreszcie się nauczyłeś! Brawo!-i zaczęła klaskać.
-A po co ona dzisiaj tutaj przyszła?-zapytał chłopak z włosami postawionymi do góry.
-Będziemy oglądać filmy.
-Razem?
-Tak?
-Wy jesteście parą?!-krzyknęli chórem.
-Nie!-sprzeciwiłam się.
-Ona jest moją kuzynką!
-Co?! Nie wiedzieliśmy że masz kuzynkę w twoim wieku!-powiedział chłopak o czarnych włosach.
-No widzisz tak się złożyło-uśmiechnęłam się sztucznie.
-Dobra. Spokojnie już. Chodźmy lepiej oglądać.
-My?-zapytałam się patrząc na Harry'ego.
-No tak. No bo zapomniałem ci powiedzieć że chłopcy zostają.
-Super!-powiedziałam.
-Dobrze chodźmy. Chcesz się coś napić lub zjeść?-zapytał krótko obcięty brunet.
-Herbatę-dla niego mogę zrobić wyjątek i być miła bo on jest dla mnie miły. Coś za coś.
Wszyscy w szóstkę usiedliśmy w ich salonie na kanapie i na fotelach. Ja siedziałam na kanapie z Harrym, chłopakiem z postawionymi włosami i z chłopakiem krótko obciętym. Na fotelach siedzieli blondas i czarno włosy chłopak.
-Co oglądamy?-zapytał Harry
-Jakiś horror.-powiedziałam
-Tylko się nie przestrasz-powiedział blondas pod nosem.
-Mówisz o sobie? Jak coś to ktoś cię przytuli.
-Ha ha! Bardzo śmieszne!
-Przestańcie się kłócić! Niall!-krzyknął do blondyna. A więc Niall...hmmm nawet ładne imię.
Po oglądnięciu jeszcze trzech filmów zechciało mi się spać. Przeprosiłam tylko Harry'ego i po wskazaniu mi drogi do łazienki poszłam się przebrać. Umyłam się i założyłam spodenki. I w samych spodenkach i staniku zaczęłam się czesać. Kiedy drzwi od łazienki szeroko się otworzyły.
-Aaaaa!-zaczęłam piszczeć i zakryłam się.
-Przepraszam już idę-powiedział blondyn i tak szybko jak wszedł tak szybko wyszedł czerwieniąc się. Ubrałam na siebie moją luźną bluzkę i szybko poszłam do pokoju w którym miałam dzisiaj spać.
Rano obudziłam się wcześnie i ubrałam się w rzeczy które sobie wzięłam na przebranie. Żeby nikogo nie obudzić zeszła cichutko po schodach na dół do kuchni. Wyjęłam potrzebne składniki na naleśniki i zaczęłam pracę. Kiedy skończyłam do kuchni wszedł blondyn. Nie odzywał się do mnie ani ja do niego po wczorajszym miłym spotkaniu w łazience. No było niezbyt komfortowego. Kiedy stanęłam na palcach żeby zdjąć kubek musiał mi oczywiście upaść.
Dzisiaj postanowiłam sobie zrobić wolne. Cały czas pada deszcz. Ughhh.
Kiedy robiłam sobie sałatkę usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Szybko pobiegłam do salonu i odebrałam.
-Halo?-zapytałam przekładając telefon między ramię.
-Dzień dobry. Czy rozmawiam z panią Bellą Thorne?
-Tak. Z kim mam przyjemność?
-Nazywam się Mark David. Jestem fotografem i chciałbym zaprosić panią na sesję.
-Dobrze. Dziękuję za telefon.
-A! I jest jeszcze coś. Czy miałaby ochotę pani do wzięcia udziału w wywiadzie do naszej gazety gdzie pojawią się zdjęcia z sesji?
-Oczywiście! Dziękuję panu. Do widzenia.
-Do widzenia.-rozłączyłam się. Tylko odłożyłam telefon a już usłyszałam następny telefon.
-Tak?
-Bella! Tutaj Harry. Chciałabyś wpaść dzisiaj do mnie na noc filmową?
-Emmm. Nie dziękuję.
-Proszęęęę.-błagał.
-Ehhh no dobrze. Zrobię ci wyjątek. Ale tylko my we dwójkę?
-Tak. Obiecuję ci to! Przyjedź za godzinę.-i się rozłączył. Zjadłam swoją sałatkę i poszłam się doprowadzić do porządku. Ubrałam się luźno bo nie mam zamiaru się nigdzie stroić skoro będziemy w dwójkę. Ubrałam na siebie moją ulubioną kurtkę i wybiegłam szybko z domu do samochodu.
Do domu zespołu dojechałam w 20 minut bo przez deszcz jeździło dużo taksówek i przez to właśnie był korek. Szybko zadzwoniłam dzwonkiem i otworzył mi Harry ubrany w szorty i bluzę.
-Ooo już jesteś!-krzyknął lekko zawiedziony (?)
-Tak jak widać. Mogę wejść czy będziemy oglądać deszcz zamiast filmów?
-Nieee. Proszę-przepuścił mnie a ja zdjęłam kurtkę i buty i poszliśmy do salonu. A tam siedzieli chłopcy, których uwielbiam! I mój farbowany blondas...
-Ooo znowu ty! Jak miło cię widzieć!-krzyknęli oczywiście z sarkazmem.
-Nawzajem!
-Znacie się?-zapytał zdziwiony Harry.
-Poznaliśmy się z PANNĄ Bellą kiedy do nas wczoraj przyszła.-powiedział blondas akcentując słowo panna.
-Wreszcie się nauczyłeś! Brawo!-i zaczęła klaskać.
-A po co ona dzisiaj tutaj przyszła?-zapytał chłopak z włosami postawionymi do góry.
-Będziemy oglądać filmy.
-Razem?
-Tak?
-Wy jesteście parą?!-krzyknęli chórem.
-Nie!-sprzeciwiłam się.
-Ona jest moją kuzynką!
-Co?! Nie wiedzieliśmy że masz kuzynkę w twoim wieku!-powiedział chłopak o czarnych włosach.
-No widzisz tak się złożyło-uśmiechnęłam się sztucznie.
-Dobra. Spokojnie już. Chodźmy lepiej oglądać.
-My?-zapytałam się patrząc na Harry'ego.
-No tak. No bo zapomniałem ci powiedzieć że chłopcy zostają.
-Super!-powiedziałam.
-Dobrze chodźmy. Chcesz się coś napić lub zjeść?-zapytał krótko obcięty brunet.
-Herbatę-dla niego mogę zrobić wyjątek i być miła bo on jest dla mnie miły. Coś za coś.
Wszyscy w szóstkę usiedliśmy w ich salonie na kanapie i na fotelach. Ja siedziałam na kanapie z Harrym, chłopakiem z postawionymi włosami i z chłopakiem krótko obciętym. Na fotelach siedzieli blondas i czarno włosy chłopak.
-Co oglądamy?-zapytał Harry
-Jakiś horror.-powiedziałam
-Tylko się nie przestrasz-powiedział blondas pod nosem.
-Mówisz o sobie? Jak coś to ktoś cię przytuli.
-Ha ha! Bardzo śmieszne!
-Przestańcie się kłócić! Niall!-krzyknął do blondyna. A więc Niall...hmmm nawet ładne imię.
Po oglądnięciu jeszcze trzech filmów zechciało mi się spać. Przeprosiłam tylko Harry'ego i po wskazaniu mi drogi do łazienki poszłam się przebrać. Umyłam się i założyłam spodenki. I w samych spodenkach i staniku zaczęłam się czesać. Kiedy drzwi od łazienki szeroko się otworzyły.
-Aaaaa!-zaczęłam piszczeć i zakryłam się.
-Przepraszam już idę-powiedział blondyn i tak szybko jak wszedł tak szybko wyszedł czerwieniąc się. Ubrałam na siebie moją luźną bluzkę i szybko poszłam do pokoju w którym miałam dzisiaj spać.
Rano obudziłam się wcześnie i ubrałam się w rzeczy które sobie wzięłam na przebranie. Żeby nikogo nie obudzić zeszła cichutko po schodach na dół do kuchni. Wyjęłam potrzebne składniki na naleśniki i zaczęłam pracę. Kiedy skończyłam do kuchni wszedł blondyn. Nie odzywał się do mnie ani ja do niego po wczorajszym miłym spotkaniu w łazience. No było niezbyt komfortowego. Kiedy stanęłam na palcach żeby zdjąć kubek musiał mi oczywiście upaść.
SPAM
Hejka! Tutaj możecie zareklamować krótko swojego bloga. Jest również szansa że na niego wejdę ;)
ZASADY JAKIE TRZEBA WYPEŁNIĆ ŻEBY TWÓJ BLOG ZNALAZŁ SIĘ NA TEJ LIŚCIE:
1. Adres bloga
2. Podpis autora/autorów bloga.
3. Tematyka (o czym jest).
4. Opis.
Przykład:
1. that-songs-are-about-us.blogspot.com
2. CupCake
3. One Direction, opowiadanie
4. Młoda dziewczyna z Nowego Jorku kiedy przyjechała do Londynu od razu znalazł pracę. Dla jednej z najlepszych gazet i telewizji na świecie. Jedna odmowa propozycji da jej lepsze spoglądanie na świat i silniejsze serce.
Ale kiedy pozna chłopców z One Direction zmieni się...
Zapraszam!
ZASADY JAKIE TRZEBA WYPEŁNIĆ ŻEBY TWÓJ BLOG ZNALAZŁ SIĘ NA TEJ LIŚCIE:
1. Adres bloga
2. Podpis autora/autorów bloga.
3. Tematyka (o czym jest).
4. Opis.
Przykład:
1. that-songs-are-about-us.blogspot.com
2. CupCake
3. One Direction, opowiadanie
4. Młoda dziewczyna z Nowego Jorku kiedy przyjechała do Londynu od razu znalazł pracę. Dla jednej z najlepszych gazet i telewizji na świecie. Jedna odmowa propozycji da jej lepsze spoglądanie na świat i silniejsze serce.
Ale kiedy pozna chłopców z One Direction zmieni się...
Zapraszam!
piątek, 17 października 2014
rozdział 4
-A chciałabyś poznać chłopców?-zapytał z nadzieją Harry
-Nieee dziękuję. Mam inne zajęcia.
-Ja wiem no ale proszę. Chłopcy chcą strasznie cię poznać.
-Nie Harry.
-Dobrze. Ja już pójdę żebyś pracowała sobie spokojnie. Nie przeszkadzam ci już na razie!
-Harry poczekaj! Nie przeszkadzasz mi!
-Dobra już dobra idę już na razie-i wyszedł. Jak zwykle Bella musisz coś spieprzyć. Dzisiaj jeszcze muszę nadzorować sesje z nowym fotografem. Zobaczę jak mu pójdzie.
Po sesji chciałam zadzwonić do menaggera zespołu Harry'ego.
-Halo?
-Dzień dobry panu. Tutaj Bella Thorne. Rozmawialiśmy tydzień temu.
-Ahh to pani! W jakim celu pani dzwoni?
-Chciałabym dostać oczywiście jeżeli to możliwe adres chłopaków.
-Do jakiego celu jeśli można wiedzieć?
-Mam do niego pewną sprawę.-powiedziałam
-No dobrze. Proszę zapisać /xxx/
-Dziękuję do widzenia!
-Do widzenia.-rozłączyłam się i szybko wyszłam z biura nawet go nie zamykając. Pobiegłam do samochodu i pojechałam do domu się przebrać.
-Nieee dziękuję. Mam inne zajęcia.
-Ja wiem no ale proszę. Chłopcy chcą strasznie cię poznać.
-Nie Harry.
-Dobrze. Ja już pójdę żebyś pracowała sobie spokojnie. Nie przeszkadzam ci już na razie!
-Harry poczekaj! Nie przeszkadzasz mi!
-Dobra już dobra idę już na razie-i wyszedł. Jak zwykle Bella musisz coś spieprzyć. Dzisiaj jeszcze muszę nadzorować sesje z nowym fotografem. Zobaczę jak mu pójdzie.
Po sesji chciałam zadzwonić do menaggera zespołu Harry'ego.
-Halo?
-Dzień dobry panu. Tutaj Bella Thorne. Rozmawialiśmy tydzień temu.
-Ahh to pani! W jakim celu pani dzwoni?
-Chciałabym dostać oczywiście jeżeli to możliwe adres chłopaków.
-Do jakiego celu jeśli można wiedzieć?
-Mam do niego pewną sprawę.-powiedziałam
-No dobrze. Proszę zapisać /xxx/
-Dziękuję do widzenia!
-Do widzenia.-rozłączyłam się i szybko wyszłam z biura nawet go nie zamykając. Pobiegłam do samochodu i pojechałam do domu się przebrać.
Jak zwykle musiał zacząć padać deszcz. Szybko wsiadła do samochodu i tak samo szybko pojechałam na dany adres. Zapukałam w drzwi. Otworzył mi drzwi jakiś chłopak o strasznie ciemnych włosach. Bez pozwolenia weszła do środka.
-Jest Harry?-zapytałam rozglądając się na wszystkie strony.
-Nie. Nie ma go.-powiedział. Ze schodów zeszedł chłopak z lekką brodą i brązowymi włosami postawionymi do góry.
-Ooo a co to za ładna pani?
-Jeszcze panna-poprawiłam go.
-Dobrze. Więc...?
-Jestem Bella Thorne-powiedziałam
-Ahhh czyli dziennikarka.-powiedział klepiąc mnie lekko po ramieniu.
-Nie.Dotykaj.Mnie-wysyczałam przez zęby.-Nie ma Harry'ego to idę. Żegnam!-krzyknęłam.
Wychodząc znów ktoś na mnie wpadł.
-Jak łazisz idioto!-krzyknęłam z bólu przez drzwi które mnie walnęły.
-Przepraszam cię!-powiedział chłopak, który wpadł na mnie jak byłam na mieście.
-Ooo znowu ty?! To chyba jakiś pech!
-A może to nie jest przypadek...tylko przeznaczenia-powiedział śmiejąc się.
-Przeznaczeniem było to że chyba wyszedłeś na świat!
-Spójrz na siebie!
-Widzę! Ja jestem chociaż uważna. I wiem jak chodzić!
-Ha ha!-zaśmiał się sarkastycznie
-Idę stąd bo nie mam zamiaru dalej słuchać tego farbowanego blondyna!
-Ooo czyli dostrzegasz szczegóły?
-Tak...dostrzegam. Dostrzegam że jesteś idiotą. Do widzenia! A i przekażcie Harremu że byłam!-wyszłam tak zła że chyba gorzej już być nie może.
Kiedy jechałam do Zandaya, którą postanowiłam odwiedzić na ulicach Londynu były takie korki że nie mogę! Umówiłam się z nią o 20 a była już 20.30. Wyjechałam z korku na pobocze, wysiadła z samochodu i zaczęłam biec w stronę domu między samochodami.
-Co ty taka zmachana jesteś?-zapytała Zandaya u której już jestem.
-Sorry za spóźnienie ale nie mogłam szybciej, były takie korki. I tak zostawiłam samochód na poboczu.
-Co zrobiłaś?-krzyknęła a potem razem się zaczęłyśmy śmiać.-Musimy po niego pojechać.
-W taki deszcz?! Chyba śnisz!
-Jedziemy!
-Ehhh no dobra.-pojechałyśmy jej samochodem pod miejsce gdzie zostawiłam go. Kiedy przyjechałyśmy holowali go na ciężarówkę a policjant spisywał rejestracje.
-Przepraszam! Gdzie panowie go wywożą?
-Bardzo nam przykro ale musimy pani go odebrać na pewien czas.
-Że co proszę?!
-Przepraszam-i odszedł. Wściekła wróciłam do Zandaya.
-Jedziemy po nowy samochód.-powiedziałam i odpaliłam szybko jej samochód ruszając.
Z piskiem opon stanęłam przy najbliższej stacji z BMW.
-Jesteś szalona!
-Dziękuję. Ale nie. Nie jestem.-powiedziałam i razem z nią wysiadłam. Razem z panem, który pomagał mi przy wyborze podpisywałam wszystkie papiery dotyczące kupna. Kupiłam sobie najnowszy model samochodu. Oczywiście kolor biały.
Od razu zasiadłam za kółkiem i wróciłam do swojego domu bo Zandaya musiała również wracać do domu. Zrobiłam sobie szybką kolacje, którą okazały się najzwyklejsze kanapki z warzywami i herbata. Poczytałam sobie gazetę i poszłam spać.
czwartek, 16 października 2014
rozdział 3
Dom One Direction
-Który dotykał mojego telefonu?!-krzyknął troszeczkę zły Harry
-Ja nie!-krzyknął Liam
-Ja też!-powiedziałam
-Louis? Zayn?-zapytał
-No dobra my! Jakaś kobieta dzwoniła i pytała się o ciebie.
-Coś mówiła?
-Nie. Pytała czy jest Harry Styles. I tyle-powiedział wzruszając ramionami Zayn.
-Dobra. Ja idę się położyć bo jestem zmęczony.
-Ja idę na miasto z Liamem. Nara!-krzyknąłem i razem z Li wyszliśmy.
LAM teraz
Skończyłam wszystko robić i pojechałam do domu Zendaya.
Po drodze stanęłam na dwie kawy w Starbucksie. I razem z napojami ruszyłam. Zapukałam w drzwi i otworzył mi jakiś chłopak.
-Emm jest Zandaya?-zapytałam pół nagiego chłopaka
-Jest.-powiedział a w tle usłyszałam głos przyjaciółki 'Kochanie! Chodź do mnie! Nie mogę się doczekać!'
-To ja może nie będę wam przeszkadzać. Powiedz jej że byłam.-powiedziałam i szybko się ulotniłam.
Nie miałam co innego do roboty więc postanowiłam pochodzić po mieście. Oczywiście musiałam napotkać swoich fanów. Porobiłam sobie z nimi zdjęcia i rozdałam autografy i poszłam dalej.
Przechodząc przez ulice natrafiłam na przepiękna sukienkę z Chanel. Weszłam do sklepu ale akurat nie mieli mojego rozmiaru! Co za pech... Wychodząc jak zwykle ktoś musiał na mnie wpaść.
-Przepraszam cię najmocniej-powiedział jakiś blondyn i brunet.
-Uważajcie jak chodzicie!-powiedziałam zła.
-Przepraszam!-krzyknął ale ja już go nie słuchałam bo poszłam dalej.
Po godzinie bezpodstawnego łażenia po zatłoczonym mieście wróciłam do domu. Przebrałam się w wygodniejsze ubrania i zaczęłam pisać już nowy materiał do gazety.
Około 22 skończyłam mój mini seans filmowy i poszłam spać.
Gala Teen Choice Awards
Ubrana razem z Zendayą stoimy na czerwonym dywanie ustawiając się do dużej ilości zdjęć.
-Bella! Bella! Thorne!-krzyczeli dziennikarze. Podeszłam do jednego z nich i udzieliłam krótkiego wywiadu.
-Bella jak emocje przed jedną z najsłynniejszych gal na świecie?-zapytał
-Emocje są.-powiedziałam lekko się uśmiechając.
-Będziesz wręczać dzisiaj jakąś nagrodę?-zapytał
-Tak. Dla ikony mody.
-Dobrze to tyle. Dziękuję ci za udzielenie tego wywiadu. Powodzenia!
-Dziękuję!
Potem dołączyłam do Zandaya, która przeprowadzała wywiad z Rihanną.
Tydzień później wtorek godzina 18.00
Kiedy siedziałam w biurze usłyszałam pukanie.
-Proszę!
-Bella Thorne?-wszedł jakiś młody chłopak w lokach którego skądś kojarzę.
-Tak a pan jest...?
-Harry. Harry Styles-powiedział siadając na krześle przede mną.
-Harry. Harry!-powiedziałam i go przytuliłam.
-Ale ty wyrosłaś!-powiedział i się zaśmiał.
-No a ty wyładniałeś!
-Zawsze byłem ładny!
-Dobrze więc opowiadaj jak tam ci się układa w zespole?
-Jest super! Jak wyjechałem z domu do X-Factora i chociaż nie wygraliśmy tylko zaczęliśmy 3 miejsce to znalazłem czwórkę najlepszych przyjaciół i miliony fanów.
-Cieszę się! A ja po tym jak mnie zwolniono założyłam własną firmę i oto jestem!
-Osiągnęłaś to co od zawsze chciałaś osiągnąć.
-Tak...od zawsze...
środa, 15 października 2014
rozdział 2
Miesiąc później
Po tej całej sytuacji chciałam zmienić swoje życie. No i zmieniłam. Chciałam być najlepszą z tych wszystkich osób w branży dziennikarskiej i telewizyjnej. Teraz ja jestem najbardziej znaną i pożądaną osobą na świecie w tym biznesie. To ja tutaj rządzę. Wreszcie osiągnęłam swój cel i jestem z tego dumna. Założyłam własną firmę LAM.
Po tej całej sytuacji chciałam zmienić swoje życie. No i zmieniłam. Chciałam być najlepszą z tych wszystkich osób w branży dziennikarskiej i telewizyjnej. Teraz ja jestem najbardziej znaną i pożądaną osobą na świecie w tym biznesie. To ja tutaj rządzę. Wreszcie osiągnęłam swój cel i jestem z tego dumna. Założyłam własną firmę LAM.
Siedzę w swoim biurze i muszę zrobić nowy materiał do gazety. Przerwałam swoją pracę kiedy usłyszałam pukanie.
-Proszę!-krzyknęłam.
-Cześć Bella. Mam dla ciebie pocztę.-powiedziała Annabelle. Annabelle jest moją przyjaciółką jak i również pomocnicą w pracy.
-Dobrze. Coś jeszcze?-zapytałam
-Jeszcze jakiś mężczyzna dzwonił i prosił o spotkanie z tobą-powiedziała
-Przedstawił się?-zapytałam
-Nie. Ale powiedział że przyjdzie o 13
-Dobrze jak coś to zadzwoń do mnie kiedy przyjdzie
Wróciłam do pisania. Za dwa dni jadę z Zendayą na galę. Chcę przeprowadzić wywiad a moja przyjaciółka ma mi pomóc.
Kiedy powoli kończyłam usłyszałam telefon.
-Przyszedł już-powiedziała cicho An
-Przyprowadź go tutaj-powiedziałam i się rozłączyłam. Po chwili usłyszałam pukanie.
-Dzień dobry-powiedział mężczyzna w średnim wieku.
-Dzień dobry, mogłabyś proszę nas zostawić samych?-zapytałam Ann
-Oczywoście do widzienia panu
-Do widzenia
-Jestem Bella Thorne. A pan?
-Witam. Jestem Paul Higgins. I jestem menagerem zespołu One Direction.-One Direction Ughhhh...
-A więc co pana do mnie sprowadza?
-Jeden z członków zespołu chciałby pani coś przekazać. Mówił że podobno panią zna więc proszę-powiedział podając mi jakąś kopertę.
-Dziękuję
-Proszę. I prosił o szybką odpowiedź.
-Czy coś jeszcze?-spytałam już mniej spokojniej
-Mam pytanie. Czy nie chciałaby pani wziąć udziału w sesji z chłopcami?
-Nie. Nie biorę udziału w żadnych sesjach ponieważ nie jestem modelką tylko dziennikarką i redaktorką.
-Dobrze przepraszam nie będę już pani przeszkadzać
-Dziękuję. A mógłby pan mi tylko powiedzieć który to członek zespołu?
-Harry. Harry Styles.-powiedział i wyszedł.
Kiedy wyszedł odstawiłam list i poszłam do najbliższej kawiarni kupić kawę. Wróciłam i przypomniałam sobie o tajemniczym liście.
'Nie wiem czy to czytasz czy nie ale to nie ważne w tej chwili. Chciałem się skontaktować z tobą/panią ponieważ mamy z sobą wiele wspólnego. Nie wiem czy pamiętasz jeszcze twoją dawną matkę. Mari.I twoja siostra. Jest dzieckiem z innego małżeństwa. Prawda? Pamiętasz swoją ciotkę Ann? Ja jestem jej synem. Jesteśmy kuzynostwem. Od dawna cię szukałem kiedy usłyszałem że jesteś w Londynie. Ale nigdy nie wiedziałem że tak daleko zajdziesz. Wiem że może wydawać ci się to wszystko nie możliwe dlatego chciałbym się spotkać z tobą. Jak najszybciej.
Xx Harry
Z tyłu dołączony był jeszcze numer telefonu. Nie mogłam uwierzyć że właśnie znalazłam swojego kuzyna. Bawiliśmy się jako małe dzieci we wszystkie chyba stworzone w tamtych czasach gry! Żałuje że wcześniej nie odnalazłam go.
Postanowiłam do niego zadzwonić.
-Halo?-zapytał męski głos w słuchawce.
-Halo? Dzień dobry czy rozmawiam z Hartym Stylesem?-zapytałam
-Nie przepraszam.
-Ahh...dobrze to ja również przepraszam do widzenia.-podał mi zły numer? Nie możliwe...
rozdział 1
Lotnisko Heathrow
Ughhh wreszcie wyszłam z tego samolotu. Nienawidzę nimi latać ponieważ zawsze są jakieś wypadki. Wracałam właśnie z Nowego Jorku gdzie musiałam dostarczyć do Vogue materiały do gazety. Kiedy wyszłam z lotniska rozległy się głośne piski i krzyki. Podeszłam do kilku osobowej grupy i zrobiłam sobie z nimi zdjęcia. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do swojego kochanego domku. Jak już przekroczyłam próg domu zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam się odświeżyć. Do wanny nalałam mojego ulubionego płynu o zapachu pina colady.
Kiedy woda już się oziębiła postanowiłam wychodzić. Owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. Potem nasmarowałam ciało balsamem o zapachu takim samym jak płyn do kąpieli. I w samej bieliźnie poszłam do garderoby. Nie mogłam się zdecydować aż wreszcie dobrałam odpowiednie ubrania.
Dzisiaj idę do Zendaya. Wzięłam sobie jabłko i poszłam do samochodu.
-Wreszcie jesteś!-krzyknęła na powitanie i mnie mocno przytuliła.
-Jestem! Chciałaś pogadać więc jestem.
-Dziękuję ci-powiedziała i wpuściła mnie. Ściągnęłam buty i razem z nią weszłam w głąb jej willi. Usiadłam w salonie z kubkiem herbaty w ręku
i czekałam aż zacznie.
-Więc?
-Mam chłopaka...-powiedziała opuszczając zaczerwienioną twarz w podłogę.
-Naprawdę? To super!-powiedziałam i ją mocno przytuliłam.
-Dziękuję!
-Ok, więc co robimy?-zapytałam
-Muszę jechać zaraz do studia. Przepraszam cię bardzo wiem że chciałaś gdzieś wyskoczyć ale naprawdę nie mogę.
-Rozumiem cię. Nic się nie stało.-powiedziałam ubierając buty.-To do jutra?
-Do jutra. Cześć!-krzyknęła na pożegnanie. Wyszłam z jej domu i wróciłam do domu.
Zrobiłam sobie ciepłą czekoladę i razem z laptopem poszłam do salonu. Włączyłam sobie jakąś komedię. Popłakałam się tak ze śmiechu że chyba przez tydzień nie będę płakać. Wyłączyłam komputer i poszłam spać.
Rano obudził mnie dzwonek telefonu. Dzwoniła moja przyjaciółka z pracy Alexa Chung z którą pracuję.
-Halo-powiedziałam zaspana
-Hej! Bella musisz razem ze mną pojechać do Afryki
-Że co?-zapytałam rozbudzając się.
-Tak. Mamy zobaczyć tamte rodziny.
-Ehhh no dobrze. Kiedy?
-Za dwa dni-powiedziała cicho.
-Za dwa dni? Tak szybko?
-Tak...proszę?
-Dobrze pojadę. A dzisiaj mamy coś?
-Dzisiaj musisz przyjechać do studia i jakieś papiery podpisywać.
-Aha dobrze to ja lecę się przebrać
-Ok to na razie!-i się rozłączyła. Ja szybko lecz bardzo nieprzyjemnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się umyć. Ubrałam się i poszłam na dół. Wzięłam sobie tylko wodę i zamówiłam auto które miało po mnie zaraz przyjechać.
Ughhh wreszcie wyszłam z tego samolotu. Nienawidzę nimi latać ponieważ zawsze są jakieś wypadki. Wracałam właśnie z Nowego Jorku gdzie musiałam dostarczyć do Vogue materiały do gazety. Kiedy wyszłam z lotniska rozległy się głośne piski i krzyki. Podeszłam do kilku osobowej grupy i zrobiłam sobie z nimi zdjęcia. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do swojego kochanego domku. Jak już przekroczyłam próg domu zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam się odświeżyć. Do wanny nalałam mojego ulubionego płynu o zapachu pina colady.
Kiedy woda już się oziębiła postanowiłam wychodzić. Owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. Potem nasmarowałam ciało balsamem o zapachu takim samym jak płyn do kąpieli. I w samej bieliźnie poszłam do garderoby. Nie mogłam się zdecydować aż wreszcie dobrałam odpowiednie ubrania.
Dzisiaj idę do Zendaya. Wzięłam sobie jabłko i poszłam do samochodu.
-Wreszcie jesteś!-krzyknęła na powitanie i mnie mocno przytuliła.
-Jestem! Chciałaś pogadać więc jestem.
-Dziękuję ci-powiedziała i wpuściła mnie. Ściągnęłam buty i razem z nią weszłam w głąb jej willi. Usiadłam w salonie z kubkiem herbaty w ręku
i czekałam aż zacznie.
-Więc?
-Mam chłopaka...-powiedziała opuszczając zaczerwienioną twarz w podłogę.
-Naprawdę? To super!-powiedziałam i ją mocno przytuliłam.
-Dziękuję!
-Ok, więc co robimy?-zapytałam
-Muszę jechać zaraz do studia. Przepraszam cię bardzo wiem że chciałaś gdzieś wyskoczyć ale naprawdę nie mogę.
-Rozumiem cię. Nic się nie stało.-powiedziałam ubierając buty.-To do jutra?
-Do jutra. Cześć!-krzyknęła na pożegnanie. Wyszłam z jej domu i wróciłam do domu.
Zrobiłam sobie ciepłą czekoladę i razem z laptopem poszłam do salonu. Włączyłam sobie jakąś komedię. Popłakałam się tak ze śmiechu że chyba przez tydzień nie będę płakać. Wyłączyłam komputer i poszłam spać.
Rano obudził mnie dzwonek telefonu. Dzwoniła moja przyjaciółka z pracy Alexa Chung z którą pracuję.
-Halo-powiedziałam zaspana
-Hej! Bella musisz razem ze mną pojechać do Afryki
-Że co?-zapytałam rozbudzając się.
-Tak. Mamy zobaczyć tamte rodziny.
-Ehhh no dobrze. Kiedy?
-Za dwa dni-powiedziała cicho.
-Za dwa dni? Tak szybko?
-Tak...proszę?
-Dobrze pojadę. A dzisiaj mamy coś?
-Dzisiaj musisz przyjechać do studia i jakieś papiery podpisywać.
-Aha dobrze to ja lecę się przebrać
-Ok to na razie!-i się rozłączyła. Ja szybko lecz bardzo nieprzyjemnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się umyć. Ubrałam się i poszłam na dół. Wzięłam sobie tylko wodę i zamówiłam auto które miało po mnie zaraz przyjechać.
-Dzień dobry pani Liso-powiedziałam mojej szefowej
-Witaj Bello! W twoim biurze są papiery i musisz je poprzeglądać a potem podpisać. Mam jeszcze dla ciebie propozycje.
-Mianowicie?
-Chciałabym żebyś poszła dzisiaj i jutro na koncert. Dzisiaj Little Mix a jutro The Vamps.
-Ale po co?
-Chce żebyś przeprowadziła z nimi wywiad.
-Aha dobrze. Pójdę ale teraz przepraszam panią ale idę już do pracy.
-Dobrze. Wstąp do mnie do biura tak o 17? Dobrze?
-Dobrze.-poszłam do swojego biura i zaczęłam przeglądać. Było tam dużo papierów o jakimś zespole One Direction. Słyszałam gdzieś tą nazwę ale nie pamiętam gdzie. Nawet ładni chłopcy.
Wróciłam do podpisywania papierów i o 17 zapukałam do biura szefowej.
-Zapraszam cię.
-O czym chciałam pani porozmawiać?-zapytałam siadając wygodnie na jednym z foteli.
-Mam dla ciebie dwie dobre chyba wiadomości-powiedziałam kontynuując-Pierwsza to że chcę żebyś została szefową działu mody i makijażu.
-Naprawdę?-zapytałam nie wierząc
-Tak, a druga że ludzie cię coraz bardziej rozpoznają więc chcę żebyś stała się bardziej sławna poprzez związek z piosenkarzem.
-Proszę?
-Nie znasz go?-zapytała pokazując mi zdjęcie pewnego blondyna o delikatnej cerze.
-Kto to?-zapytałam
-To Niall Horan. Z zespołu One Direction.-powiedziała. One Direction, One Direction, One Direction. Cały czas One Direction.
-Nie. Nie zgadzam się.-powiedziałam krzyżując ręce na piersiach.
-Ty nie masz nic do gadania-powiedziała i podniosła ton swojego głosu.
-Mam. Ponieważ to nie pani będzie z kimś dla siebie nieznanym w udawanym związku.
-Jak nie chcesz no to przepraszam bardzo ale już nigdy nie dostaniesz ode mnie ŻADNEJ propozycji!-krzyknęła i wtedy dopiero dotarło do mnie co się właśnie stało. Zwolniono mnie...
-Żegnam!-krzyknęłam i trzaskając drzwiami wybiegłam do swojego biura po wszystkie swoje rzeczy.
poniedziałek, 13 października 2014
prolog
Czy nigdy nie zastanawialiście się czym jest świat? Nie? Mogę wam odpowiedzieć na to. Świat to kłamstwa, oszustwa i zdrady. Kiedy prowadzę te wszystkie wywiady nikt nie jest sobą. Każdy jest inny. Inny nie w pozytywie, lecz w negatywie. Sztuczne uśmiechy i sztuczne łzy. Może j nie mam uczuć ale tyle pracowałam w tej branży że wiem kiedy jakiś człowiek jest normalny. Pracowałam ciężko żeby wzięli mnie dla jednych z najlepszych gazet i telewizji na świecie. Ale teraz to ja daje polecenia innym a nie oni mi. Nauczyłam się jednego. Że zawsze trzeba stawiać na swoim bo przegrasz!
Te wszystkie gazety piszące o mnie o moim zachowaniu.
Te wszystkie łzy, które przez nich wylałam.
Te wszystkie hejty.
Te wszystkie plotki.
Chciałam to. Ale nie chciałam tamtych złych rzeczy. A to jest wielka różnica.
Kiedyś była pośmiewiskiem szkolnym teraz inni są dla niej pośmiewiskiem.
Kiedyś była gruba teraz ma figurkę modelki.
Kiedyś nękano ją przez jej rude włosy a teraz te włosy są znakiem rozpoznawalnym na ulicach.
To właśnie ona! Bella Thorne!
Te wszystkie gazety piszące o mnie o moim zachowaniu.
Te wszystkie łzy, które przez nich wylałam.
Te wszystkie hejty.
Te wszystkie plotki.
Chciałam to. Ale nie chciałam tamtych złych rzeczy. A to jest wielka różnica.
Kiedyś była pośmiewiskiem szkolnym teraz inni są dla niej pośmiewiskiem.
Kiedyś była gruba teraz ma figurkę modelki.
Kiedyś nękano ją przez jej rude włosy a teraz te włosy są znakiem rozpoznawalnym na ulicach.
To właśnie ona! Bella Thorne!
bohaterowie
Bella Thorne
19 lat
Jest dziennikarką znaną na cały świat ale również jest tancerką.
Nowy Jork----Londyn
Zendaya Coleman
19 lat
Jest tancerką i piosenkarką.
Najlepsza przyjaciółka Belli
Nowy Jork----Londyn
One Direction
Louis Tomlinson 22 lata
Zayn Malik 21 lat
Liam Payne 21 lat
Niall Horan 20 lat
Harry Styles 19 lat


















