-Przepraszam!-krzyknęłam tak samo jak on i zaczęłam zbierać resztki kubka.
-To był mój ulubiony kubek!
-Co tu się dzieje?-zapytali chłopcy wchodząc do kuchni oczywiście w samych bokserkach.
-Możecie się ubrać?-zapytałam zakrywając dłonią oczy.
-Nie. Co tu się stało?
-Zbiła mi mój ulubiony kubek!
-Niall. Odkupi ci-powiedział Harry a mówiąc patrzył na mnie.
-Nie! To był mój ulubiony kubek! Dostałem go w Irlandii od rodziny. Jak wyjechałem!-krzyknął i pobiegł do pokoju.
-Przepraszam was za to. Ja lepiej już pójdę. Na stole macie naleśniki. Pa pa!-wybiegłam do samochodu i pojechałam do domu.
Tydzień później piątek
Cały czas nie mam co robić. Materiały do gazety, zdjęcia itd. są. Wpadłam na taki pomysł żeby pojechać do Irlandii i kupić taki sam kubek, który zbiłam. Pobiegłam szybko do pokoju wzięłam swój plecak, zapakowałam sobie tylko ubrania jakby coś. Zabukowałam sobie szybko bilet. Lecę pierwszym samolotem tam, który mam za niecałą godzinę. Ubrałam się, zamknęłam dom i szybko pojechałam na lotnisko.
Odprawa poszła szybko i już siedziałam w samolocie. Włożyłam sobie do uszu słuchawki i ledwo co mogłam usiedzieć na miejscu. Nienawidzę latać samolotami. Zawsze się boję że spadnie. Taka już jestem.
Jestem już na lotnisku w Irlandii i idę na postój taksówek.
-Gdzie panią zawieść?-zapytał kierowca kiedy już odjeżdżaliśmy.
-Do sklepu z kubkami lub jakimiś pamiątkami.
-Dobrze.
-Ile płacę?-zapytałam wyjmując portfel
-Dla takiej ładnej panienki jak ty nic. To prezent na powitanie w Irlandii!-zaśmiał się
-Dziękuję!-weszłam do środka. Tak ładnie tam pachniało, że wnętrze sklepu przypominał mi mój dom rodzinny. Na pewno to tu. Rozglądałam się za kubkami kiedy znalazłam ten odpowiedni z flagą Irlandii poprosiłam panią sprzedawczynię żeby wygrawerowała mi napis: „Moje marzenie to zostać piosenkarzem, żyje dla muzyki i śpiewania”
A z dołu kubka wygrawerowała mi napis:
,,Nigdy nie zapominaj jak się nazywasz i skąd jesteś..."
Zapłaciłam i poszłam do galerii pooglądać.
Kupiłam sobie perfumy. I pojechałam na lotnisko i z powrotem do domu.
Na wieczór dojechałam do domu. Jutro mam sesje a za dwa dni wywiad. Zrobiłam sobie jeszcze kakao i usiadłam z nim na parapecie. Zawsze marzyłam żeby zostać dziennikarką i redaktorką, ale nie chciałam żeby każdy się ode mnie odwrócił. Kiedy się każdy dowiedział że wyjeżdżam odwrócili się ode mnie i powiedzieli żebym znalazła sobie innych przyjaciół w świecie sławy. Nie chciałam tego... A moi rodzice...moi rodzice nie żyją. Wychowali mnie rodzice Zandaya. Którą od zawsze traktowałam jak siostrę i najlepszą przyjaciółkę. To była jedyna osoba, która zawsze była ze mną przez całe życie. Nigdy sobie nie wybaczę, że przeze mnie zginęła moja mam i tato. Tak, każdy zawsze powtarza mi że to nie była moja wina bla, bla, bla. To była MOJA wina!
Po skończeniu rozmyśleń poszłam spać. Wstałam rano ponieważ o 9 mam sesje. Ubrałam się i pojechałam na sesje.
Zdjęcia wyszły super! Podziękowałam fotografowi i pojechałam do biura tylko po pocztę.
-Cześć Bella!
-Hej Ann! Jest jakaś poczta dla mnie?
-Tak. Są jakieś rachunki i dwa listy.
-Aha dziękuję. Ja już pojadę bo muszę jeszcze coś załatwić. Na razie. Do jutra!
-Pa pa!-pojechałam do domu chłopców z prezentem dla blondynka. Chyba ich nie ma bo drzwi były zamknięte. Zostawiłam paczkę przed drzwiami z karteczką z przeprosinami. I wróciłam do domu.
Przeczytałam wszystkie rachunki i od razu je zapłaciłam. Listy zostawiłam na jutro.
Harry! Otwórz drzwi!-zaczął się wydzierać z końca ulicy Louis.
-Zaraz!-i szybko do nich podbiegłem.-Uważaj! Coś tu jest!-i podniosłem jakąś paczkę
-To dla Nialla-powiedział Liam czytając karteczkę przyczepioną do torebki.
-Co to jest?-zapytał Zayn.
-Nie wiem-powiedział blondynek i zabrał się z prezentem do swojego pokoju.
Otworzyłem torebkę a tam znajdował się mój kubek! Z identycznym napisem. Odwróciłem go i tam znajdował się też taki sam napis jak na poprzednim. To pewnie Bella. Ale skąd ona go wzięła skoro on był z Irlandii?






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz