Strony

sobota, 25 października 2014

rozdział 10

Mecz był super! Oczywiście Niall wziął mnie na mecz piłki nożnej. A jak inaczej. Po meczu blondyn odwiózł mnie do domu.
-Może wejdziesz?-zapytałam
-Nie, dziękuję.-powiedział. Jak chciałam wyjść złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Przybliżył swoje usta do mojego policzka i mocno go pocałował.
-Dobranoc.
-Dobranoc.-powiedziałam i szybko się ulotniłam.
Przebrałam się w luźniejsze ubrania i zaczęłam robić ciasto czekoladowe, które uwielbiam.
Kiedy już się ze wszystkim wyrobiłam wybiła 20. Postanowiłam już kłaść się spać bo jestem trochę zmęczona.
Rano obudziłam się i była chyba 5 ale nie wiem. Wiem tylko że obudził mnie mój telefon. Odebrałam nawet nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?-zapytałam zaspana.
-Śpisz?-zapytał głos Nialla.
-Niall...Czemu mnie budzisz w środku nocy?
-Nie jest środek. A po pierwsze chciałem cię usłyszeć.
-Słyszałeś mnie kilka godzin temu. To nie tak dużo.
-Dobra. Co robisz w tym tygodniu?
-Pojutrze lecę do Brazylii a potem do Afryki.
-Co? Ale po co?
-Dla fanów.-powiedziałam tajemniczo.
-Zostawisz mnie? Będę tęsknił-powiedział.
-Jedyną rzeczą za którą będziesz tęsknił to jedzenie
-Jesteś niemiła-powiedział.
-Ale uwielbiasz mnie-zaśmiałam się.
-Skąd wiesz?
-Tajemnica...
-Dobrze. Przyjadę do ciebie po południu, dobrze?
-A po co?-zapytałam.
-A co? To już nie można przyjść do swojej koleżanki?
-Można. Ale jak chcesz to możesz przyjechać potem do mojego domu. Bo wiesz...zrobiłam ciasto.
-Jakie?-zapytał ciekawski.
-Nie powiem...
-Ehhh no dobrze księżniczko.-Nazwał mnie księżniczką? Nieee może się przejęzyczył. 
Głupia! Podobasz się mu! Mówił mój rozum.
-Dobra ja lecę do pracy. Na razie głodomorze.-powiedziałam i się rozłączyłam. Tak mi się nie chce jechać do pracy. No ale muszę. Wstałam leniwie i poszłam się odświerzyć do łazienki. 
W samej bieliźnie poszłam do garderoby i ubrałam się ciepło. Zjadłam śniadanie i pojechałam do pracy.

Około 17 przyszedł Niall na którego czekałam w jadalni w LAM'ie. 
-Cześć Bella!
-Cześć! Jak tam?-zapytałam pijąc kawę.
-Świetnie! Za tydzień jedziemy w trasę. 
-Który to wasz album?-zapytałam ciekawa.
-Trzeci. Będzie super!
-Tak! Będziesz mógł ponownie spotkać się z fanami i zwiedzić cały świat!-powiedziałam mniej entuzjastycznie niż on.
-Co jest?-zapytał. 
-Nic.
-Powiedz, proszę.-siadł naprzeciwko mnie łapiąc mnie za dłoń.
-Nie.
-Bella! Nie chcesz dopuścić nikogo do siebie. Nie dziwię się dlaczego nie masz przyjaciół.
-Mam przyjaciół!
-Nawet sama nie potrafisz zaprzeczyć.
-Nie znasz mnie ani mojej historii. I nigdy się nie dowiesz!-powiedziałam i wylałam na niego kawę wybiegając do swojego biura. Zamknęłam się tam i zaczęłam jak głupia ryczeć. Nie z tego co mi powiedział tylko że przypomniał mi moją historię. Nigdy jej nie zapomnę. Ale muszę dać radę. Dużo dałam żeby zdobyć szacunek na tym świecie. W świecie krytyki. Nie poddam się teraz...

Wróciłam do domu i poszłam się pakować. 


Pobijmy rekord Anacondy! 19 mln. Możemy wygrać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz