-Halo?-powiedziałam odsuwając się w najbardziej tam zaciszne miejsce.
-Bella?-rozbrzmiał najbardziej mniej oczekiwany przeze mnie głos.
-Co chcesz Niall? Jestem zajęta.
-Chciałem ci powiedzieć tylko przepraszam.
-Przestań nawet już-powiedziałam.
-Bella, proszę cię posłuchaj mnie raz. Ten jedyny raz wysłuchaj mnie. Proszę-powiedział.
-Masz minutę-powiedziałam.
-Wiem, że źle zrobiłem. I wiem że mi nie wybaczysz, ale dzwonię tylko po to żeby ci powiedzieć że jesteś wyjątkową osobą. Nie strać tego.-powiedział i się rozłączyć. Wybaczałam mu już tyle razy, że kolejnego już nie będzie. Sorry ale tak się nie będziemy bawić mój drogi. Oj nieee.
Czwartek godzina 15.00
Po spotkaniu pojechałam szybko do domu przebrać się. Kiedy byłam już gotowa mogłam wyjeżdżać. Podjechałam pod O2 Arenę i podałam moją wejściówkę oczywiście VIP. Poprosiłam jeszcze Hazzę żeby załatwił mi jeszcze jedną wejściówkę dla Zendaya, która właśnie idzie w moją stronę.
-Hej! Dziękuję że mnie wzięłaś ze sobą. Dzisiaj w ogóle nie mam co robić a tak już mogę się nie nudzić.
-Haha! Dobra chodźmy na miejsca-powiedziała.
-Przepraszam!-powiedział jakiś mężczyzna łapiąc mnie za ramię.-Pani Thorne i Coleman?-zapytał.
-Tak-powiedziałyśmy równo.
-Za mną proszę-powiedział i zaczął iść korytarzem prosto a potem skręciliśmy w prawo i podeszliśmy pod jakieś drzwi.
-Tutaj jest garderoba chłopaków. Zapukajcie i wejdźcie-pokierował nas i odszedł.
-Pukaj!-rozkazała Zendaya. Zapukałam ale nie usłyszałam żadnego proszę ani nic więc weszłyśmy. Tam co zobaczyliśmy przeszły wszystkie moje myśli. Harry, Louis i blondas latali po całym pomieszczeniu w samych bokserkach a Zayn rzucał w nich popcornem. A Liam? Liam spokojnie jakby nigdy nic rozmawiał sobie przez telefon. Ocknęli się dopiero wtedy kiedy chrząknęłam.
-Bella?!-krzyknął zdziwiony Louis i rzucił się na mnie.
-Tak, tak też tęskniłam. Ale puść mnie-powiedziałam i się ode mnie odkleił. Kiedy wszyscy się przywitaliśmy chłopcy poszli się ubrać a ja odeszłam na bok bo Zendaya była zajęta rozmową z Harrym.
-Jednak przyszłaś-powiedział blondyn stojąc za mną.
-Tak...cześć-powiedziałam spuszczając głowę.
-Tęskniłem...-powiedział podchodząc do mnie.
-Niall...proszę cię-powiedziałam odpychając go lekko od siebie.
-Bella, to ja cię proszę. Jesteś wyjątkowa, pamiętasz?-upewnił się. Ja jedynie pokiwałam głową.-Chciałbym to usłyszeć z twoich pięknych ust-powiedział mi do ucha.
-Pa pamiętam-powiedziałam a wręcz wyjęczałam, kiedy zaczął robić mi mały masaż.
-Właśnie to chciałem usłyszeć-uśmiechnął się.
-Ubierz się-złapałam go za tors i obróciłam w stronę wieszaka z ubraniami.
-Zaraz wrócę-powiedział i poszedł z ubraniami do łazienki. Ja usiadłam na kanapie wkładając twarz między dłonie. Nie mogę uwierzyć. Nie mogę uwierzyć, że jest obok mnie taki wspaniały chłopak. Ughhh ale nie chcę...Nie wiem nawet dlaczego.
-Już jestem-powiedział siadając na przeciwko mnie na jednym z foteli.
-Więc...
-Więc?-zapytał powtarzając za mną.
-O której zaczynacie koncert?
-Za 10 minut-powiedział.-A ty będziesz na całym czy jedziesz gdzieś jeszcze?-zapytał
-Nie wiem jeszcze...-usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Przepraszam, muszę odebrać-powiedziałam dając mu całusa w policzek.
-Tak Annabelle?
-Gdzie jesteś?-zapytała zdenerwowana.
-Na koncercie a coś się stało?-zapytałam.
-Tak. Musisz natychmiast tutaj przyjechać.
-Co jest?-powiedziałam głośno, a Niall spojrzał na mnie i ruchem ust zapytał czy wszystko ok.
-Mamy mały problem. Pamiętasz kobietę, która kiedyś była u ciebie taka Elizabeth Benett, pamiętasz?
-Tak, tak. Mów dalej.
-Więc ona chciała materiału prawda. I ona chce go za godzinę. I zdjęcia.
-Na jaki temat?
-Nie pamiętam, ale ty go miałaś mieć. A zdjęcia też są. Ale to nie jest największy problem.
-Co?
-Problem jest z tym, że musisz jej to dostarczyć do jakiegoś miasta oddalonego o 200 km.
-Że co?!-krzyknęłam tak głośno że tu gdzie stałam wleciał do połowy ubrany Harry.
-Tak...sorry.
-Dobra już jadę do biura.-powiedziałam i się rozłączyłam.
-Co się stało?-zapytał Niall.
-Przepraszam cię bardzo ale muszę jechać dostarczyć materiał dla jakiejś kobiety. Przepraszam!
-Dobra...leć-powiedział smutny. Pożegnałam się z resztą i pojechałam najszybciej jak mogłam do LAM'u.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz