Dzisiaj lecę do Brazylii. Ni mogę się już doczekać!
Kiedy szybko wstałam poszłam się ubrać. Chłopcy wyjeżdżają w 2 miesięczną podróż za 3 dni. Ja nie wiem jak sama wytrzymam. Zjadłam śniadanie i pojechałam na lotnisko gdzie miałam się spotkać z Annabelle.
-Cześć!
-Hej, idziemy na odprawę?-zapytałam
-Tak. Więc kiedy wracamy?
-Myślę że to wszystko zajmie nam tydzień jak nie więcej. Ale jak coś wrócimy szybciej.
-Tak, ja i tak jeszcze muszę skserować umowy.-powiedziała i stanęłyśmy przy odprawie. Bagaże dałyśmy na taśmę a same poszłyśmy na samolot.
Na moje szczęście było to pierwszy samolot i nie musiałyśmy na niego czekać. Wsiadłyśmy i usiadłyśmy na swoich miejscach. Ja siedziałam sama i Ann też. Tak mi się chciało spać, że zasnęłam.
Śnił mi się Niall. Że byliśmy razem...ale i tak to tylko sen.
-Bella! Bella! Obudź się-mówiła Annabelle szturchając mnie łokciem.
-Co?-zapytałam zaspana.
-Jesteśmy już. Przespałaś cały lot.
-Co? Tak szybko?
-Tak. Przespałaś cały lot! Ale teraz nie mamy czasu na pogawędki. Musimy iść po walizki.
-Dobrze.-wstałyśmy żegnając się z załogą samolotu. Poszłyśmy po walizki a stamtąd od razu pojechałyśmy najbliższą taksówką do naszego hotelu.
Miałyśmy osobne pokoje żeby mieć trochę prywatności. Jutro chcę odwiedzić Emmę, a dzisiaj chcę odpocząć i zrelaksować się. Rozpakowałam się i poszłam do łazienki do wanny.
Przesiedziałam tam godzinę bo woda już była zimna. Ubrałam się w krótkie szorty, crop topa i moje kochane białe conversy.
I razem z Ann poszłyśmy na miasto. Dużo osób znało mnie tu i robiłam sobie zdjęcia. Poszłyśmy najpierw coś zjeść a potem coś pozwiedzać.
Kiedy wróciłyśmy do hotelu był już wieczór. Poszłyśmy do hotelowej restauracji na kolacje i do łóżka spać.
Rano obudziłam się wreszcie wyspana co się bardzo rzadko zdarza i poszłam się szybko ubrać i poszłam po Annabelle i poszłyśmy na śniadanie.
Ann została w hotelu a ja pojechałam z adres podany w liście Emmy.
Kiedy po jakiejś godzinie poszukiwań znalazłam zapukałam do niewielkiego domu rodzinnego.
Otworzyła mi drzwi kobieta średniego wzrostu i wieku.
-Dzień dobry. Czy pani jest mamą Emmy Vey?
-Tak. A pani jest?
-Mamo! Kto przyszedł?-w tle usłyszałam krzyk dziewczynki. Obok kobiety stanął wózek a na nim wysoka dziewczyna o blond włosach.
-Bella Thorne? O matko nie wierzę!
-Cześć! Przyjechałam najszybciej jak mogłam po twoim liście do mnie-powiedziałam lekko ją przytulając żeby nic się jej nie stało.
-Ah! To pani jest tą kobietą do której Emma wysłała masę listów! Poznaję panią!-powiedziała mama
-Bella. Może wyjdziemy na podwórko?
-Jasne! Chodźmy!-krzyknęła zachwycona dziewczynka.
Przesiedziałam z nią masę czasu że aż się wieczór zrobił! Ale było warto! Chciałabym kiedyś utworzyć szkołę dla chorych dzieci i na wózkach. Tak jak właśnie Emma.
Kiedy wróciłam do pokoju padłam na łóżko ze zmęczenia. Bez przebierania się poszłam spać.
Dzisiaj jest straaaasznie krótki. Przepraszam również za moją długą nieobecność.
Bella Thorne to znana na cały świat światowa dziennikarka i redaktorka. Vogue i Lisa's TV to dla niej cały świat. Całe życie. Ale czy po odmowie jednej propozycji zmieni się jej życie? Oj bardzo się zmieni! Zmieni poglądy na świat i na siebie. Upadki zawsze uodparniają ludzi...Ją również. Z uroczej i wrażliwej dziewczyny po osobę mającą serce z kamienia i twardą kobietę. To ta dziewczyna będzie rządzić światem! Kiedy pozna 5 zwariowanych chłopców również się zmieni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz