środa, 15 października 2014

rozdział 1

Lotnisko Heathrow

Ughhh wreszcie wyszłam z tego samolotu. Nienawidzę nimi latać ponieważ zawsze są jakieś wypadki. Wracałam właśnie z Nowego Jorku gdzie musiałam dostarczyć do Vogue materiały do gazety. Kiedy wyszłam z lotniska rozległy się głośne piski i krzyki. Podeszłam do kilku osobowej grupy i zrobiłam sobie z nimi zdjęcia. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do swojego kochanego domku. Jak już przekroczyłam próg domu zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam się odświeżyć. Do wanny nalałam mojego ulubionego płynu o zapachu pina colady.
Kiedy woda już się oziębiła postanowiłam wychodzić. Owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. Potem nasmarowałam ciało balsamem o zapachu takim samym jak płyn do kąpieli. I w samej bieliźnie poszłam do garderoby. Nie mogłam się zdecydować aż wreszcie dobrałam odpowiednie ubrania.
Dzisiaj idę do Zendaya. Wzięłam sobie jabłko i poszłam do samochodu.
-Wreszcie jesteś!-krzyknęła na powitanie i mnie mocno przytuliła.
-Jestem! Chciałaś pogadać więc jestem.
-Dziękuję ci-powiedziała i wpuściła mnie. Ściągnęłam buty i razem z nią weszłam w głąb jej willi. Usiadłam w salonie z kubkiem herbaty w ręku
i czekałam aż zacznie.
-Więc?
-Mam chłopaka...-powiedziała opuszczając zaczerwienioną twarz w podłogę.
-Naprawdę? To super!-powiedziałam i ją mocno przytuliłam.
-Dziękuję!
-Ok, więc co robimy?-zapytałam
-Muszę jechać zaraz do studia. Przepraszam cię bardzo wiem że chciałaś gdzieś wyskoczyć ale naprawdę nie mogę.
-Rozumiem cię. Nic się nie stało.-powiedziałam ubierając buty.-To do jutra?
-Do jutra. Cześć!-krzyknęła na pożegnanie. Wyszłam z jej domu i wróciłam do domu.
Zrobiłam sobie ciepłą czekoladę i razem z laptopem poszłam do salonu. Włączyłam sobie jakąś komedię. Popłakałam się tak ze śmiechu że chyba przez tydzień nie będę płakać. Wyłączyłam komputer i poszłam spać.
Rano obudził mnie dzwonek telefonu. Dzwoniła moja przyjaciółka z pracy Alexa Chung z którą pracuję.
-Halo-powiedziałam zaspana
-Hej! Bella musisz razem ze mną pojechać do Afryki
-Że co?-zapytałam rozbudzając się.
-Tak. Mamy zobaczyć tamte rodziny.
-Ehhh no dobrze. Kiedy?
-Za dwa dni-powiedziała cicho.
-Za dwa dni? Tak szybko?
-Tak...proszę?
-Dobrze pojadę. A dzisiaj mamy coś?
-Dzisiaj musisz przyjechać do studia i jakieś papiery podpisywać.
-Aha dobrze to ja lecę się przebrać
-Ok to na razie!-i się rozłączyła. Ja szybko lecz bardzo nieprzyjemnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się umyć. Ubrałam się i poszłam na dół. Wzięłam sobie tylko wodę i zamówiłam auto które miało po mnie zaraz przyjechać.
-Dzień dobry pani Liso-powiedziałam mojej szefowej
-Witaj Bello! W twoim biurze są papiery i musisz je poprzeglądać a potem podpisać. Mam jeszcze dla ciebie propozycje.
-Mianowicie?
-Chciałabym żebyś poszła dzisiaj i jutro na koncert. Dzisiaj Little Mix a jutro The Vamps. 
-Ale po co?
-Chce żebyś przeprowadziła z nimi wywiad.
-Aha dobrze. Pójdę ale teraz przepraszam panią ale idę już do pracy.
-Dobrze. Wstąp do mnie do biura tak o 17? Dobrze?
-Dobrze.-poszłam do swojego biura i zaczęłam przeglądać. Było tam dużo papierów o jakimś zespole One Direction. Słyszałam gdzieś tą nazwę ale nie pamiętam gdzie. Nawet ładni chłopcy. 
Wróciłam do podpisywania papierów i o 17 zapukałam do biura szefowej.
-Zapraszam cię.
-O czym chciałam pani porozmawiać?-zapytałam siadając wygodnie na jednym z foteli. 
-Mam dla ciebie dwie dobre chyba wiadomości-powiedziałam kontynuując-Pierwsza to że chcę żebyś została szefową działu mody i makijażu.
-Naprawdę?-zapytałam nie wierząc
-Tak, a druga że ludzie cię coraz bardziej rozpoznają więc chcę żebyś stała się bardziej sławna poprzez związek z piosenkarzem.
-Proszę?
-Nie znasz go?-zapytała pokazując mi zdjęcie pewnego blondyna o delikatnej cerze.
-Kto to?-zapytałam
-To Niall Horan. Z zespołu One Direction.-powiedziała. One Direction, One Direction, One Direction. Cały czas One Direction.
-Nie. Nie zgadzam się.-powiedziałam krzyżując ręce na piersiach.
-Ty nie masz nic do gadania-powiedziała i podniosła ton swojego głosu.
-Mam. Ponieważ to nie pani będzie z kimś dla siebie nieznanym w udawanym związku.
-Jak nie chcesz no to przepraszam bardzo ale już nigdy nie dostaniesz ode mnie ŻADNEJ propozycji!-krzyknęła i wtedy dopiero dotarło do mnie co się właśnie stało. Zwolniono mnie...
-Żegnam!-krzyknęłam i trzaskając drzwiami wybiegłam do swojego biura po wszystkie swoje rzeczy. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz